NIM SŁOŃCE WZEJDZIE....
Księżyc zejdzie,
mrok - zakończy.
Znikną mary
wszelakie.
Słońce przebudzi
- na nowo
Jak widno.
Nad ranem
rozwiewa na nowo - pole bitwy
tysiące mieczy i włóczni
strzaskanych tarcz
- wielobarwnych
wielowymiarowych.
Tysięcy trupów
ukoi - śmiertelny całun.
I znów wiatr zakołysze
łany kurzu
powiew wiatru - śmiertelnego spokoju.
By znów - zagrać swą odwieczną, wieczystą rolę
i ponowne witanie poranka
przebudzenie - ogłosi ponownie.
Nowe odgrywanie - starej śpiewki
takie już jest - żywot pojedynczego człowieka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz