....
Prawdziwą siłę miłości poczuć
- odczuć
odkryć i odnaleźć się,
wśród kłosów zbóż,
wśród czarnej ziemi
urodzajnej, bogatej, żyznej - gleby.
Wśród strumyka
co rwące dłonie
odkłada i kładzie
wolno na swojskiej
polanie - wzdłuż bogatej
ziemi ojczystej.
Wśród łanów
zieleni - kęp
trawy porośniętej
na łące
i wokół szeleszczącego
lasu.
Taka jest prawdziwa
moc i siła
prawdziwej odwagi,
by raz to kolejny raz
odrodzić się,
by powtórnie ukształtować
życie z dnia na dzień,
by po raz kolejny
zakosztować smaków życia.
Bo życie jest słodyczą,
gdy zaznajamia się - z przekartkowaniem
stronic w kalendarzu,
z odkrycie kolejnych już minut
sekund, chwil
w tym niebycie - szaleństwa
w tej nierzeczywistości.
HTML
wtorek, 31 lipca 2018
sobota, 14 lipca 2018
....
Słowa w cień
usunięte,
Uschnięte
pozostawione
samemu sobie.
Jak morze
przybliża i oddala się
z każdym przypływem
z każdym serca biciem
z nieustannym marzeniem.
By pozostać
by osunąć się
poza krople deszczu
poza krople wody w wodospadzie,
by ostudzić emocje, zmiękczyć uczucie.
Jak troska
o życie
o kolejny rzut koską
o kolejną odkrytą kartę
i rzut monetą.
Zamartwienie,
snu zanurzenie
ochrypłe zaniechanie
tak płytkie
te rozczarowanie.
Jakby cel
odległy był
o setki mil
nieuchwytny
poza zasięgiem dłoni.
Słowa w cień
usunięte,
Uschnięte
pozostawione
samemu sobie.
Jak morze
przybliża i oddala się
z każdym przypływem
z każdym serca biciem
z nieustannym marzeniem.
By pozostać
by osunąć się
poza krople deszczu
poza krople wody w wodospadzie,
by ostudzić emocje, zmiękczyć uczucie.
Jak troska
o życie
o kolejny rzut koską
o kolejną odkrytą kartę
i rzut monetą.
Zamartwienie,
snu zanurzenie
ochrypłe zaniechanie
tak płytkie
te rozczarowanie.
Jakby cel
odległy był
o setki mil
nieuchwytny
poza zasięgiem dłoni.
wtorek, 10 lipca 2018
Tym razem będzie coś innego. Coś zupełnie innego. Magia doznania. Magia umysłu i mojego wnętrza. Będzie bardziej spokojniej. Odprężająco.
A zatem zapraszam do czytania.
Shadows213
....
Na wieczornym niebie
świecą gwiazdy
jak żarówki jarzeniowe,
jak lampy mijane
podmiejską drogą.
Na wieczornym podole
horyzont łączy się,
z morzem
i odbitym księżycem
tak sennym.
O wieczornej porze,
dwójka zakochanych
obdarza się
tkliwością i troską
jak muśnięcie motyla.
Jakby pieścili
utrzymaną w jednej chwili,
tą melodię
grywalną
przez ich serca i ich dusze.
Wnet, magia przemija
gasną gwiazdy wieczorne,
kierunku - milosne
zachodzi księżyc - noc przemija.
Nadchodzi nowy, nieznany dzień....
A zatem zapraszam do czytania.
Shadows213
....
Na wieczornym niebie
świecą gwiazdy
jak żarówki jarzeniowe,
jak lampy mijane
podmiejską drogą.
Na wieczornym podole
horyzont łączy się,
z morzem
i odbitym księżycem
tak sennym.
O wieczornej porze,
dwójka zakochanych
obdarza się
tkliwością i troską
jak muśnięcie motyla.
Jakby pieścili
utrzymaną w jednej chwili,
tą melodię
grywalną
przez ich serca i ich dusze.
Wnet, magia przemija
gasną gwiazdy wieczorne,
kierunku - milosne
zachodzi księżyc - noc przemija.
Nadchodzi nowy, nieznany dzień....
środa, 4 lipca 2018
Witam serdecznie moich czytelników,
Dziś pragnę udostępnić, przedstawić Wam mój najnowszy projekt. Nowy cykl wierszy, z mojego małego tomiku WIERSZE SATYRYCZNE - CZ.I. "O PAPUGACH".
Będzie on wyjątkowy, gdyż postanowiłem napisać coś kryształowej rzeczywistości świata życia - młodego i starego pokolenia.
Nie przedłużając dłużej,
Shadows213.
WIERSZ SATYRYCZNY - CZ.I. "O PAPUGACH".
Rzeczy te dzieją się
mnożą i dzielą,
skłaniają i odkładają,
nowe wrażenia - nowe światy.
Świat zwierząt,
odpis - na kartkach papieru,
Zwierz ten papugą
zwie się.
Mnożą się te sprawy - na straty spisane,
mnożą się te odnogi - poprzez podziały.
Poprzez niechybne sprzedaże i znikome szanse
- przekupek.
Dla nowej świeżej szansy,
dla nowego życia, świeżej krwi.
By odrzucić prawdę, godność - dla garści talarów,
tysiąca srebrników.
Będąc pozbawiony czci i pamięci
by zakosztować smaków życia i przetrwania,
co łaska,
bez Pańska łapa - skąpca.
Młode pisklęta - odrzucone, szybko wyrzucone z gniazd,
opuszczają miejsca znajome, swoich narodzin, życia
i przyjaźni, zaznają tylko gorzki smak, nowego miejsca
niegościnnego i nieznajomego.
Chcą poznawać tajemnicze miejsca,
poczuć wolność - bez rodzimej kołyski,
rodzimego gniazda. Z goryczą i dodatkową kiesą,
niespełnionego snu - wracają.
Jakże trudno w to uwierzyć, zaznać i poznać,
zakosztować i uwierzyć.
Tak dokładnie, tak dosadnie,
tak prawdziwie i wnikliwie.
Nowe pokolenie - wzrasta w tej sieci nierzeczywistego piękna, niespełnionych marzeń,
otumanione, pozbawione celu.
Bo poznali tylko młodość skąpaną w formie tabel, kluczy i ocen od 1 do 6.
Zdany i niezdany, zdolny i niezdolny, materiał do analizy względem materiału do badań.
Okraszając ich i stymulując w sztucznej dziedzinie niepamięci.
By ukształtować nowego ptaka - nie ptaka.
Słońce, które ich spowija,
wychodzi za chmur - omija wszystko co zaznali. Co pozwali przez początek żywota.
Za to przychodzi - spłata - odpis, przepis.
Dodatni - kształt, ubarwienie i wygląd.
Wszytko to w jednym rozumieniu - nowoczesność,
w zatraceniu i oczadzeniu - ku jaczejce i kulcie jednostki.
W świetle niewygodnej prawdy - po zmianie terminów,
na nowo ukształtowanych, przyklaśniętych,
by młodość była pozorna,
dla celów ogólno globalnych. Nierodzimych.
I dlatego młody ptaszku,
na twe piórka - wyrok już zapadł.
Tuczony będziesz, aż na nowo nie znikniesz.
Bo nie sterujesz swoim losem, swoimi ptasimi skrzydełkami. Uczynili już to - tuż przed Tobą...
Dziś pragnę udostępnić, przedstawić Wam mój najnowszy projekt. Nowy cykl wierszy, z mojego małego tomiku WIERSZE SATYRYCZNE - CZ.I. "O PAPUGACH".
Będzie on wyjątkowy, gdyż postanowiłem napisać coś kryształowej rzeczywistości świata życia - młodego i starego pokolenia.
Nie przedłużając dłużej,
Shadows213.
WIERSZ SATYRYCZNY - CZ.I. "O PAPUGACH".
Rzeczy te dzieją się
mnożą i dzielą,
skłaniają i odkładają,
nowe wrażenia - nowe światy.
Świat zwierząt,
odpis - na kartkach papieru,
Zwierz ten papugą
zwie się.
Mnożą się te sprawy - na straty spisane,
mnożą się te odnogi - poprzez podziały.
Poprzez niechybne sprzedaże i znikome szanse
- przekupek.
Dla nowej świeżej szansy,
dla nowego życia, świeżej krwi.
By odrzucić prawdę, godność - dla garści talarów,
tysiąca srebrników.
Będąc pozbawiony czci i pamięci
by zakosztować smaków życia i przetrwania,
co łaska,
bez Pańska łapa - skąpca.
Młode pisklęta - odrzucone, szybko wyrzucone z gniazd,
opuszczają miejsca znajome, swoich narodzin, życia
i przyjaźni, zaznają tylko gorzki smak, nowego miejsca
niegościnnego i nieznajomego.
Chcą poznawać tajemnicze miejsca,
poczuć wolność - bez rodzimej kołyski,
rodzimego gniazda. Z goryczą i dodatkową kiesą,
niespełnionego snu - wracają.
Jakże trudno w to uwierzyć, zaznać i poznać,
zakosztować i uwierzyć.
Tak dokładnie, tak dosadnie,
tak prawdziwie i wnikliwie.
Nowe pokolenie - wzrasta w tej sieci nierzeczywistego piękna, niespełnionych marzeń,
otumanione, pozbawione celu.
Bo poznali tylko młodość skąpaną w formie tabel, kluczy i ocen od 1 do 6.
Zdany i niezdany, zdolny i niezdolny, materiał do analizy względem materiału do badań.
Okraszając ich i stymulując w sztucznej dziedzinie niepamięci.
By ukształtować nowego ptaka - nie ptaka.
Słońce, które ich spowija,
wychodzi za chmur - omija wszystko co zaznali. Co pozwali przez początek żywota.
Za to przychodzi - spłata - odpis, przepis.
Dodatni - kształt, ubarwienie i wygląd.
Wszytko to w jednym rozumieniu - nowoczesność,
w zatraceniu i oczadzeniu - ku jaczejce i kulcie jednostki.
W świetle niewygodnej prawdy - po zmianie terminów,
na nowo ukształtowanych, przyklaśniętych,
by młodość była pozorna,
dla celów ogólno globalnych. Nierodzimych.
I dlatego młody ptaszku,
na twe piórka - wyrok już zapadł.
Tuczony będziesz, aż na nowo nie znikniesz.
Bo nie sterujesz swoim losem, swoimi ptasimi skrzydełkami. Uczynili już to - tuż przed Tobą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)