Witam serdecznie moich czytelników,
Piszę do Was powyższe słowa, aby powiedzieć, że chcę się z Wami pożegnać.
Moja wena gdzieś się wyparowała. Przyszła wena na coś innego.
Postaram się coś kiedyś coś sklecić, ale na tą chwilę. Pragnę się z Wami z wielką przykrością i ubolewaniem powiedzieć - Do zobaczenia niebawem.
Chciałbym lepiej się wytłumaczyć o celu mojej długiej nieobecności, ale nie potrafię.
Za to niebawem mam zamiar wydać coś zupełnie innego.
Jakby co mam w pamięci dobro tego bloga i dlatego na nim będę umieszczał wszelkie informacje - co dalej.
Tak więc, do zobaczenia wkrótce.
Skruszony autor, Shadows213.
HTML
wtorek, 30 października 2018
czwartek, 27 września 2018
MARTWICA....
Ach ta martwica - gwałtowna,
taka próżna,
taka różna,
taka odmienna, niestała.
Ach ta martwica - utrwalona,
w prawie - niespójnym,
nierealnym
tak archaicznym - tak zeszłym.
Ach ta martwica
Co woła o pomstę do nieba,
co ma zapotrzebowanie
ma utrwalenie - umocnienie znikąd.
Ach ta martwica,
gnuśna i pokraczna,
próżnie gadatliwa.
Próżnie nużąca.
Ach ta martwica,
co utrwalasz swoje prawa,
na kawałku martwego papieru - odrzuconego
i pozbawionego wigoru - spełnienia.
Ach ta martwica,
Spisujesz i marzysz o wielkiej potędze,
co znika jak dym nad świeczką,
co rozpływa się, jak szara rzeczywistość - dotknięcie magicznego styku - tego marzenia i nadziei....
Ach te niespełnione marzenia i sny o byciu czymś wielkim.
Jak być twórcą i posiadać wiarę w swoją przyszłość,
acylowaną w granicach pamięci,
Twórczą i nieodkrytą.
Nieprzejednaną, skrytą w pieczęciach zmurszałych kawałkach marmuru i skały.
Odznaczonych przez setki, tysiące dłoni i nóg, które wcześniej się wznosiły i unosiły się coraz to wyżej i wyżej....
Ach ta martwica - gwałtowna,
taka próżna,
taka różna,
taka odmienna, niestała.
Ach ta martwica - utrwalona,
w prawie - niespójnym,
nierealnym
tak archaicznym - tak zeszłym.
Ach ta martwica
Co woła o pomstę do nieba,
co ma zapotrzebowanie
ma utrwalenie - umocnienie znikąd.
Ach ta martwica,
gnuśna i pokraczna,
próżnie gadatliwa.
Próżnie nużąca.
Ach ta martwica,
co utrwalasz swoje prawa,
na kawałku martwego papieru - odrzuconego
i pozbawionego wigoru - spełnienia.
Ach ta martwica,
Spisujesz i marzysz o wielkiej potędze,
co znika jak dym nad świeczką,
co rozpływa się, jak szara rzeczywistość - dotknięcie magicznego styku - tego marzenia i nadziei....
Ach te niespełnione marzenia i sny o byciu czymś wielkim.
Jak być twórcą i posiadać wiarę w swoją przyszłość,
acylowaną w granicach pamięci,
Twórczą i nieodkrytą.
Nieprzejednaną, skrytą w pieczęciach zmurszałych kawałkach marmuru i skały.
Odznaczonych przez setki, tysiące dłoni i nóg, które wcześniej się wznosiły i unosiły się coraz to wyżej i wyżej....
niedziela, 9 września 2018
GDYBYM BYŁ..
Gdybym był motylem?
Sięgnąłbym nieba - dotknąłbym słońca, księżyca i gwiazd.
Gdybym był motylem?
Schroniłbym się przed złem, troskami i smutkiem - w Twoich dłoniach.
Gdybym był motylem?
Rozwinąłbym swoje kolorowe skrzydła. Poleciałbym tam gdzie nie byłoby masek, trybików jak w maszynie codzienności. Nie byłoby sznurków nadających zmiany - marionetkom.
Gdybym był - tylko i aż motylem?
Byłbym sobą i tylko sobą. Przez ten krótki moment.
Gdybym był porywem wiatru - cichym, spokojnym - prochem, cieniem.
Gdybym był porywem wiatru. To bym był zaciosanym kawałkiem kamienia - pięknym kawalątkiem przedmiotu - w cudzie wykończonym.
Gdybym był porywem wiatru. Zmierzchem i rozwinięciem. Ruchem prze kartkującym stronice zeszytów, książek - wspomnień zatartych przez rzeczywistość.
Gdybym pozostał tylko porywem wiatru. To bym był całością i sobą - całkowitą, bez strachu i przerażenia - bez sztuczności. Żyłbym wolny.
Czy jestem tym? Kim może mógłbym być - gdybym był Tobą? Ale nie, jestem sobą.
Gdybym był motylem?
Sięgnąłbym nieba - dotknąłbym słońca, księżyca i gwiazd.
Gdybym był motylem?
Schroniłbym się przed złem, troskami i smutkiem - w Twoich dłoniach.
Gdybym był motylem?
Rozwinąłbym swoje kolorowe skrzydła. Poleciałbym tam gdzie nie byłoby masek, trybików jak w maszynie codzienności. Nie byłoby sznurków nadających zmiany - marionetkom.
Gdybym był - tylko i aż motylem?
Byłbym sobą i tylko sobą. Przez ten krótki moment.
Gdybym był porywem wiatru - cichym, spokojnym - prochem, cieniem.
Gdybym był porywem wiatru. To bym był zaciosanym kawałkiem kamienia - pięknym kawalątkiem przedmiotu - w cudzie wykończonym.
Gdybym był porywem wiatru. Zmierzchem i rozwinięciem. Ruchem prze kartkującym stronice zeszytów, książek - wspomnień zatartych przez rzeczywistość.
Gdybym pozostał tylko porywem wiatru. To bym był całością i sobą - całkowitą, bez strachu i przerażenia - bez sztuczności. Żyłbym wolny.
Czy jestem tym? Kim może mógłbym być - gdybym był Tobą? Ale nie, jestem sobą.
sobota, 1 września 2018
MARIONETKI...
Co grywają swoje role - na scenie
jakby były na sznurku.
Co ukrywają swoje emocje - swe uczucia
jakby były kukłami.
Marionetki, ach te marionetki.
Pełny świat zaczarowanych marionetek
pełny świat oczarowanych pustaków
bez marzeń, zachwytu z prostoty
bez pasji i wiary, w swoje siły wolności.
Marionetki, ach te marionetki.
Ślęczą długo przy odbiornikach
medialnych i puszce propagandy,
wysuszają swe umysły,
zaciemniają własny obraz.
Marionetki, ach te marionetki.
Wiara w kłamstwo się utrzymuje,
bo ją za prawdę nie postrzegają.
Tylko pielęgnują żywe złudzenia,
w wyprane i wysuszone steki bzdur.
Marionetki, ach te marionetki.
Dostają uprawione i uprawnione
narkotyki, by żyć i wciąż narzekać
na czyjeś wybory i braki własnego zrozumienia,
bo tak zostali wytresowani jak zwierzęta - szczekające pudle...
Co grywają swoje role - na scenie
jakby były na sznurku.
Co ukrywają swoje emocje - swe uczucia
jakby były kukłami.
Marionetki, ach te marionetki.
Pełny świat zaczarowanych marionetek
pełny świat oczarowanych pustaków
bez marzeń, zachwytu z prostoty
bez pasji i wiary, w swoje siły wolności.
Marionetki, ach te marionetki.
Ślęczą długo przy odbiornikach
medialnych i puszce propagandy,
wysuszają swe umysły,
zaciemniają własny obraz.
Marionetki, ach te marionetki.
Wiara w kłamstwo się utrzymuje,
bo ją za prawdę nie postrzegają.
Tylko pielęgnują żywe złudzenia,
w wyprane i wysuszone steki bzdur.
Marionetki, ach te marionetki.
Dostają uprawione i uprawnione
narkotyki, by żyć i wciąż narzekać
na czyjeś wybory i braki własnego zrozumienia,
bo tak zostali wytresowani jak zwierzęta - szczekające pudle...
wtorek, 28 sierpnia 2018
ZEFIR...
Być czy nim nie być?
Tą odskocznia od szarości.
Tą całkowitą wolnością.
Tą siłą życia.
Tą oazą i fontanną źródlaną.
Czy mogę być po prostu Zefirem?
Tym usposobieniem wolnego Ja.
Tym żywym przykładem Siebie.
Tym żywym wojownikiem - walczącym ze Swoim zmierzchem.
Tym nieustępliwym bogatym wnętrzem.
Czy Nim jestem?
Wojownikiem?
Czy też spokojnie oczekującym - na moment swojej szansy
Na coś nowego, na coś nieznanego.
Czy może mam w sobie bogactwo różnorodności - ukrytego siłacza.
Siłą porywistego wiatru - bez ograniczeń
bez zahamowań
bez kresu - do oddziaływania tłumu - sztucznej większości.
Sternikiem - szukającego własnego ujścia,
mocującym liny o żagle wschodzącego słońca.
Szeroko pojętą wolnością - Swą...
Być czy nim nie być?
Tą odskocznia od szarości.
Tą całkowitą wolnością.
Tą siłą życia.
Tą oazą i fontanną źródlaną.
Czy mogę być po prostu Zefirem?
Tym usposobieniem wolnego Ja.
Tym żywym przykładem Siebie.
Tym żywym wojownikiem - walczącym ze Swoim zmierzchem.
Tym nieustępliwym bogatym wnętrzem.
Czy Nim jestem?
Wojownikiem?
Czy też spokojnie oczekującym - na moment swojej szansy
Na coś nowego, na coś nieznanego.
Czy może mam w sobie bogactwo różnorodności - ukrytego siłacza.
Siłą porywistego wiatru - bez ograniczeń
bez zahamowań
bez kresu - do oddziaływania tłumu - sztucznej większości.
Sternikiem - szukającego własnego ujścia,
mocującym liny o żagle wschodzącego słońca.
Szeroko pojętą wolnością - Swą...
niedziela, 26 sierpnia 2018
NAD NIEBEM...
Nad rozgwieżdżonym niebem
nad pięknie zdobionym granatem,
władzę nad snem zdobył księżyc
władzę nad spokojem - ścielę i zbiera piękna zorza gwiezdna.
By dostać i otrzymać - ten chwilowy spokój,
by dostać i otrzymać - ten wewnętrzny głos - zatrzymania i snu.
Nad błękitem - chwałę dnia zdobyło słońce - by rozłożyć blask i siłę zdobywania nowych doświadczeń.
Nad rozłożonym niebem - nowe dnie i nowe noce - przeplatają się wzajemnie, wzajemnie się oddziałują.
By ustalać nowe podziały
by ustalać nowe równania względem równowagi - siebie wzajemnie równoważąc.
Tak doskonały jest wszechświat - co nadaje powód i skutek - niebu.
Nad rozgwieżdżonym niebem
nad pięknie zdobionym granatem,
władzę nad snem zdobył księżyc
władzę nad spokojem - ścielę i zbiera piękna zorza gwiezdna.
By dostać i otrzymać - ten chwilowy spokój,
by dostać i otrzymać - ten wewnętrzny głos - zatrzymania i snu.
Nad błękitem - chwałę dnia zdobyło słońce - by rozłożyć blask i siłę zdobywania nowych doświadczeń.
Nad rozłożonym niebem - nowe dnie i nowe noce - przeplatają się wzajemnie, wzajemnie się oddziałują.
By ustalać nowe podziały
by ustalać nowe równania względem równowagi - siebie wzajemnie równoważąc.
Tak doskonały jest wszechświat - co nadaje powód i skutek - niebu.
sobota, 4 sierpnia 2018
JAK....?
Jak ostudzić gniew?
Jak ostudzić złość?
Jak pokonać złe sny?
Jak pokonać złe noce i przykre poranki?
Jak przekonać siebie, by żyć?
Jak przekonać siebie, do zmiany swego losu tchnienie?
Jak...?
Jak...!?
Jak powstrzymać krople łez - spływające po policzku?
Jak powstrzymać gorycz porażki?
Jak zatrzymać ruch dłoni?
Jak zatrzymać kolejny krok w nieznane?
Jak podnieść czoło, by sięgnąć nieba?
Jak podnieść się z dna?
Jak...?
Jak..!?
Jak się uśmiechnąć - cynicznie?
Jak się uśmiechnąć - grając role teatralne - w sztuce marionetek?
Jak być sobą?
Jak być sobą - a nie kimś innym?
Jak rozjaśnić swoje smutki - uśmiechem?
Jak rozjaśnić swoją trwogę, niepewność - spojrzeniem?
Jak...?
Jak...!?
Jak ostudzić gniew?
Jak ostudzić złość?
Jak pokonać złe sny?
Jak pokonać złe noce i przykre poranki?
Jak przekonać siebie, by żyć?
Jak przekonać siebie, do zmiany swego losu tchnienie?
Jak...?
Jak...!?
Jak powstrzymać krople łez - spływające po policzku?
Jak powstrzymać gorycz porażki?
Jak zatrzymać ruch dłoni?
Jak zatrzymać kolejny krok w nieznane?
Jak podnieść czoło, by sięgnąć nieba?
Jak podnieść się z dna?
Jak...?
Jak..!?
Jak się uśmiechnąć - cynicznie?
Jak się uśmiechnąć - grając role teatralne - w sztuce marionetek?
Jak być sobą?
Jak być sobą - a nie kimś innym?
Jak rozjaśnić swoje smutki - uśmiechem?
Jak rozjaśnić swoją trwogę, niepewność - spojrzeniem?
Jak...?
Jak...!?
wtorek, 31 lipca 2018
....
Prawdziwą siłę miłości poczuć
- odczuć
odkryć i odnaleźć się,
wśród kłosów zbóż,
wśród czarnej ziemi
urodzajnej, bogatej, żyznej - gleby.
Wśród strumyka
co rwące dłonie
odkłada i kładzie
wolno na swojskiej
polanie - wzdłuż bogatej
ziemi ojczystej.
Wśród łanów
zieleni - kęp
trawy porośniętej
na łące
i wokół szeleszczącego
lasu.
Taka jest prawdziwa
moc i siła
prawdziwej odwagi,
by raz to kolejny raz
odrodzić się,
by powtórnie ukształtować
życie z dnia na dzień,
by po raz kolejny
zakosztować smaków życia.
Bo życie jest słodyczą,
gdy zaznajamia się - z przekartkowaniem
stronic w kalendarzu,
z odkrycie kolejnych już minut
sekund, chwil
w tym niebycie - szaleństwa
w tej nierzeczywistości.
Prawdziwą siłę miłości poczuć
- odczuć
odkryć i odnaleźć się,
wśród kłosów zbóż,
wśród czarnej ziemi
urodzajnej, bogatej, żyznej - gleby.
Wśród strumyka
co rwące dłonie
odkłada i kładzie
wolno na swojskiej
polanie - wzdłuż bogatej
ziemi ojczystej.
Wśród łanów
zieleni - kęp
trawy porośniętej
na łące
i wokół szeleszczącego
lasu.
Taka jest prawdziwa
moc i siła
prawdziwej odwagi,
by raz to kolejny raz
odrodzić się,
by powtórnie ukształtować
życie z dnia na dzień,
by po raz kolejny
zakosztować smaków życia.
Bo życie jest słodyczą,
gdy zaznajamia się - z przekartkowaniem
stronic w kalendarzu,
z odkrycie kolejnych już minut
sekund, chwil
w tym niebycie - szaleństwa
w tej nierzeczywistości.
sobota, 14 lipca 2018
....
Słowa w cień
usunięte,
Uschnięte
pozostawione
samemu sobie.
Jak morze
przybliża i oddala się
z każdym przypływem
z każdym serca biciem
z nieustannym marzeniem.
By pozostać
by osunąć się
poza krople deszczu
poza krople wody w wodospadzie,
by ostudzić emocje, zmiękczyć uczucie.
Jak troska
o życie
o kolejny rzut koską
o kolejną odkrytą kartę
i rzut monetą.
Zamartwienie,
snu zanurzenie
ochrypłe zaniechanie
tak płytkie
te rozczarowanie.
Jakby cel
odległy był
o setki mil
nieuchwytny
poza zasięgiem dłoni.
Słowa w cień
usunięte,
Uschnięte
pozostawione
samemu sobie.
Jak morze
przybliża i oddala się
z każdym przypływem
z każdym serca biciem
z nieustannym marzeniem.
By pozostać
by osunąć się
poza krople deszczu
poza krople wody w wodospadzie,
by ostudzić emocje, zmiękczyć uczucie.
Jak troska
o życie
o kolejny rzut koską
o kolejną odkrytą kartę
i rzut monetą.
Zamartwienie,
snu zanurzenie
ochrypłe zaniechanie
tak płytkie
te rozczarowanie.
Jakby cel
odległy był
o setki mil
nieuchwytny
poza zasięgiem dłoni.
wtorek, 10 lipca 2018
Tym razem będzie coś innego. Coś zupełnie innego. Magia doznania. Magia umysłu i mojego wnętrza. Będzie bardziej spokojniej. Odprężająco.
A zatem zapraszam do czytania.
Shadows213
....
Na wieczornym niebie
świecą gwiazdy
jak żarówki jarzeniowe,
jak lampy mijane
podmiejską drogą.
Na wieczornym podole
horyzont łączy się,
z morzem
i odbitym księżycem
tak sennym.
O wieczornej porze,
dwójka zakochanych
obdarza się
tkliwością i troską
jak muśnięcie motyla.
Jakby pieścili
utrzymaną w jednej chwili,
tą melodię
grywalną
przez ich serca i ich dusze.
Wnet, magia przemija
gasną gwiazdy wieczorne,
kierunku - milosne
zachodzi księżyc - noc przemija.
Nadchodzi nowy, nieznany dzień....
A zatem zapraszam do czytania.
Shadows213
....
Na wieczornym niebie
świecą gwiazdy
jak żarówki jarzeniowe,
jak lampy mijane
podmiejską drogą.
Na wieczornym podole
horyzont łączy się,
z morzem
i odbitym księżycem
tak sennym.
O wieczornej porze,
dwójka zakochanych
obdarza się
tkliwością i troską
jak muśnięcie motyla.
Jakby pieścili
utrzymaną w jednej chwili,
tą melodię
grywalną
przez ich serca i ich dusze.
Wnet, magia przemija
gasną gwiazdy wieczorne,
kierunku - milosne
zachodzi księżyc - noc przemija.
Nadchodzi nowy, nieznany dzień....
środa, 4 lipca 2018
Witam serdecznie moich czytelników,
Dziś pragnę udostępnić, przedstawić Wam mój najnowszy projekt. Nowy cykl wierszy, z mojego małego tomiku WIERSZE SATYRYCZNE - CZ.I. "O PAPUGACH".
Będzie on wyjątkowy, gdyż postanowiłem napisać coś kryształowej rzeczywistości świata życia - młodego i starego pokolenia.
Nie przedłużając dłużej,
Shadows213.
WIERSZ SATYRYCZNY - CZ.I. "O PAPUGACH".
Rzeczy te dzieją się
mnożą i dzielą,
skłaniają i odkładają,
nowe wrażenia - nowe światy.
Świat zwierząt,
odpis - na kartkach papieru,
Zwierz ten papugą
zwie się.
Mnożą się te sprawy - na straty spisane,
mnożą się te odnogi - poprzez podziały.
Poprzez niechybne sprzedaże i znikome szanse
- przekupek.
Dla nowej świeżej szansy,
dla nowego życia, świeżej krwi.
By odrzucić prawdę, godność - dla garści talarów,
tysiąca srebrników.
Będąc pozbawiony czci i pamięci
by zakosztować smaków życia i przetrwania,
co łaska,
bez Pańska łapa - skąpca.
Młode pisklęta - odrzucone, szybko wyrzucone z gniazd,
opuszczają miejsca znajome, swoich narodzin, życia
i przyjaźni, zaznają tylko gorzki smak, nowego miejsca
niegościnnego i nieznajomego.
Chcą poznawać tajemnicze miejsca,
poczuć wolność - bez rodzimej kołyski,
rodzimego gniazda. Z goryczą i dodatkową kiesą,
niespełnionego snu - wracają.
Jakże trudno w to uwierzyć, zaznać i poznać,
zakosztować i uwierzyć.
Tak dokładnie, tak dosadnie,
tak prawdziwie i wnikliwie.
Nowe pokolenie - wzrasta w tej sieci nierzeczywistego piękna, niespełnionych marzeń,
otumanione, pozbawione celu.
Bo poznali tylko młodość skąpaną w formie tabel, kluczy i ocen od 1 do 6.
Zdany i niezdany, zdolny i niezdolny, materiał do analizy względem materiału do badań.
Okraszając ich i stymulując w sztucznej dziedzinie niepamięci.
By ukształtować nowego ptaka - nie ptaka.
Słońce, które ich spowija,
wychodzi za chmur - omija wszystko co zaznali. Co pozwali przez początek żywota.
Za to przychodzi - spłata - odpis, przepis.
Dodatni - kształt, ubarwienie i wygląd.
Wszytko to w jednym rozumieniu - nowoczesność,
w zatraceniu i oczadzeniu - ku jaczejce i kulcie jednostki.
W świetle niewygodnej prawdy - po zmianie terminów,
na nowo ukształtowanych, przyklaśniętych,
by młodość była pozorna,
dla celów ogólno globalnych. Nierodzimych.
I dlatego młody ptaszku,
na twe piórka - wyrok już zapadł.
Tuczony będziesz, aż na nowo nie znikniesz.
Bo nie sterujesz swoim losem, swoimi ptasimi skrzydełkami. Uczynili już to - tuż przed Tobą...
Dziś pragnę udostępnić, przedstawić Wam mój najnowszy projekt. Nowy cykl wierszy, z mojego małego tomiku WIERSZE SATYRYCZNE - CZ.I. "O PAPUGACH".
Będzie on wyjątkowy, gdyż postanowiłem napisać coś kryształowej rzeczywistości świata życia - młodego i starego pokolenia.
Nie przedłużając dłużej,
Shadows213.
WIERSZ SATYRYCZNY - CZ.I. "O PAPUGACH".
Rzeczy te dzieją się
mnożą i dzielą,
skłaniają i odkładają,
nowe wrażenia - nowe światy.
Świat zwierząt,
odpis - na kartkach papieru,
Zwierz ten papugą
zwie się.
Mnożą się te sprawy - na straty spisane,
mnożą się te odnogi - poprzez podziały.
Poprzez niechybne sprzedaże i znikome szanse
- przekupek.
Dla nowej świeżej szansy,
dla nowego życia, świeżej krwi.
By odrzucić prawdę, godność - dla garści talarów,
tysiąca srebrników.
Będąc pozbawiony czci i pamięci
by zakosztować smaków życia i przetrwania,
co łaska,
bez Pańska łapa - skąpca.
Młode pisklęta - odrzucone, szybko wyrzucone z gniazd,
opuszczają miejsca znajome, swoich narodzin, życia
i przyjaźni, zaznają tylko gorzki smak, nowego miejsca
niegościnnego i nieznajomego.
Chcą poznawać tajemnicze miejsca,
poczuć wolność - bez rodzimej kołyski,
rodzimego gniazda. Z goryczą i dodatkową kiesą,
niespełnionego snu - wracają.
Jakże trudno w to uwierzyć, zaznać i poznać,
zakosztować i uwierzyć.
Tak dokładnie, tak dosadnie,
tak prawdziwie i wnikliwie.
Nowe pokolenie - wzrasta w tej sieci nierzeczywistego piękna, niespełnionych marzeń,
otumanione, pozbawione celu.
Bo poznali tylko młodość skąpaną w formie tabel, kluczy i ocen od 1 do 6.
Zdany i niezdany, zdolny i niezdolny, materiał do analizy względem materiału do badań.
Okraszając ich i stymulując w sztucznej dziedzinie niepamięci.
By ukształtować nowego ptaka - nie ptaka.
Słońce, które ich spowija,
wychodzi za chmur - omija wszystko co zaznali. Co pozwali przez początek żywota.
Za to przychodzi - spłata - odpis, przepis.
Dodatni - kształt, ubarwienie i wygląd.
Wszytko to w jednym rozumieniu - nowoczesność,
w zatraceniu i oczadzeniu - ku jaczejce i kulcie jednostki.
W świetle niewygodnej prawdy - po zmianie terminów,
na nowo ukształtowanych, przyklaśniętych,
by młodość była pozorna,
dla celów ogólno globalnych. Nierodzimych.
I dlatego młody ptaszku,
na twe piórka - wyrok już zapadł.
Tuczony będziesz, aż na nowo nie znikniesz.
Bo nie sterujesz swoim losem, swoimi ptasimi skrzydełkami. Uczynili już to - tuż przed Tobą...
czwartek, 28 czerwca 2018
....
Nad rozłożonym bukiem - kwitnie życie Twe.
Nad rozłożonym drzewem - ściele się
o zielone liście, skąpane w blade słońca blask.
Nad rozłożonym krzakiem - przyroda budzi się.
Nad zzieleniałym pępkiem trawy - rozwidla się
kapie ten deszcz - w strugach porannej zorzy.
Nad rozłożonym drzewem - wiatr szeleści
pojedyncze listki, w ruch posłane.
Nad rozłożonym nieboskłonem - panujesz Ty.
Patrzysz i obserwujesz,
rejestrujesz i orzekasz,
Boże nieskończoności.
Dlatego do Ciebie - wznoszę swe oczy
kierunkuję swe myśli,
Serca biciem.
Majestacie wszechświata.
Nad rozłożonym bukiem - kwitnie życie Twe.
Nad rozłożonym drzewem - ściele się
o zielone liście, skąpane w blade słońca blask.
Nad rozłożonym krzakiem - przyroda budzi się.
Nad zzieleniałym pępkiem trawy - rozwidla się
kapie ten deszcz - w strugach porannej zorzy.
Nad rozłożonym drzewem - wiatr szeleści
pojedyncze listki, w ruch posłane.
Nad rozłożonym nieboskłonem - panujesz Ty.
Patrzysz i obserwujesz,
rejestrujesz i orzekasz,
Boże nieskończoności.
Dlatego do Ciebie - wznoszę swe oczy
kierunkuję swe myśli,
Serca biciem.
Majestacie wszechświata.
niedziela, 17 czerwca 2018
ZA SZYBĄ....
Za szybą - szklany świat, przebity - odbijano szklisty.
Za szybą - świetlisty blask.
Za szybą - księżyc ściele mrok,
rozkwiecony, wielowymiarowy.
Za szybą - słońce uwypukla swe promienie.
Za szybą - odbijam się, przybliżam się i oddalam,
dokumentuję, skracam ten wymiar.
Za szybą - jasne okiennice, okraszone we wzorki - w te mroźne wieczory.
Za szybą - blade wzorce odbicia - tak szklane.
Za szybą - kirys wyrównuje, ścieka, wyparowuje
deszcz moknący.
Marzący i ociekający w naturalnym opadaniu.
Za szybą - szklany świat, przebity - odbijano szklisty.
Za szybą - świetlisty blask.
Za szybą - księżyc ściele mrok,
rozkwiecony, wielowymiarowy.
Za szybą - słońce uwypukla swe promienie.
Za szybą - odbijam się, przybliżam się i oddalam,
dokumentuję, skracam ten wymiar.
Za szybą - jasne okiennice, okraszone we wzorki - w te mroźne wieczory.
Za szybą - blade wzorce odbicia - tak szklane.
Za szybą - kirys wyrównuje, ścieka, wyparowuje
deszcz moknący.
Marzący i ociekający w naturalnym opadaniu.
piątek, 8 czerwca 2018
STAN UMYSŁU....
Systemie do ważkich
zadań - zalecony, powstały
By kreować
władać i żądać,
milionem bezrozumnych mas.
Okraszony w zbawienne iluzje,
anegdoty, absurdy - całkowicie pewne
realne.
Pochłania szybko jak morze z kolejnym przypływem,
coraz to kolejne skrawki lądu.
Systemie praw i zaleceń,
głośno wypowiadasz i zalecasz,
swoje myśli i słowa.
Odrzucasz prawdę, bo uznajesz tylko kłamstwo
jako sposób wizerunkowy.
Systemie - stanie umysłowy,
kierowany przez klikę
ocenzurowany dla większości,
niszczony dla jednostki.
Tak pusty.
Jak zmurszały kamień
bez ostrych kątów
wygładzony, pozbawiony celu.
wygłodniały o nowe zgony,
zakamuflowany, utajniony i nieznany.
Tak działa ten stan, chaos w tym śnie niedoskonałości...
Systemie do ważkich
zadań - zalecony, powstały
By kreować
władać i żądać,
milionem bezrozumnych mas.
Okraszony w zbawienne iluzje,
anegdoty, absurdy - całkowicie pewne
realne.
Pochłania szybko jak morze z kolejnym przypływem,
coraz to kolejne skrawki lądu.
Systemie praw i zaleceń,
głośno wypowiadasz i zalecasz,
swoje myśli i słowa.
Odrzucasz prawdę, bo uznajesz tylko kłamstwo
jako sposób wizerunkowy.
Systemie - stanie umysłowy,
kierowany przez klikę
ocenzurowany dla większości,
niszczony dla jednostki.
Tak pusty.
Jak zmurszały kamień
bez ostrych kątów
wygładzony, pozbawiony celu.
wygłodniały o nowe zgony,
zakamuflowany, utajniony i nieznany.
Tak działa ten stan, chaos w tym śnie niedoskonałości...
poniedziałek, 4 czerwca 2018
....
Nadchodzi czas małych podróży
dróg w nieznane,
twórczych i odkrywczych
w głąb jestestwa.
Szukając nowych wzniesień
i nowych spadków,
chyłkiem - odczuć zew przygody,
tej podróży w nieznane.
Odzyskać, to co utracone
zmierzyć, to co jest do zmierzenia.
Odnowić, to co było stracone.
Po prostu uwierzyć w to.
Odczuć magię,
poczuć ją przy zewie natury.
Wolnego i nie okrzesanego - wiatru.
Ten powiew świeżości.
Zrobić to, nie gasnąć,
rozszerzyć swój wszechświat
o nowe granice
odkryć nowe horyzonty...
Podbić to co do bicia jest,
utrzymać swój stan posiadania,
bo życie odradza się
z każdym serca biciem.
Nadchodzi czas małych podróży
dróg w nieznane,
twórczych i odkrywczych
w głąb jestestwa.
Szukając nowych wzniesień
i nowych spadków,
chyłkiem - odczuć zew przygody,
tej podróży w nieznane.
Odzyskać, to co utracone
zmierzyć, to co jest do zmierzenia.
Odnowić, to co było stracone.
Po prostu uwierzyć w to.
Odczuć magię,
poczuć ją przy zewie natury.
Wolnego i nie okrzesanego - wiatru.
Ten powiew świeżości.
Zrobić to, nie gasnąć,
rozszerzyć swój wszechświat
o nowe granice
odkryć nowe horyzonty...
Podbić to co do bicia jest,
utrzymać swój stan posiadania,
bo życie odradza się
z każdym serca biciem.
środa, 16 maja 2018
....
Nad strumieniem,
przysiadła ona,
pochylona
zmartwiona
w wdowie szaty
odziana.
Siwe włosy wplątane
do ciemnej zasłony żałoby
spod jej oczu wypływają
gorzkie łzy, braku szansy, zmęczenia
tęsknoty i niepowetowanej straty.
Moczy więc swe stopy
spoglądając przed siebie
tak bezwładnie
tak bez życia
tak bez celu.
Kobiecy cichy szept
przeplata się z żałosnym lamentem,
po głębokiej stracie. Po dawnym życiu.
Jakże pragnie tego powrotu
do dawnego życia,
lepszych wspomnień.
Lepszych czasów,
lepszego jutra.
Kiedy to wszystko straciła,
kiedy to wszystko przeminęło.
Czy jest to do odzyska?
Oddech,
wdech i wydech,
chwilowy spokój - czym jest ta rzeczywistość?
Czy może słomianym zapałem?
Wnet,
pogoda też tego pragnie,
dołączyć się - przeżywając tą samą boleść, tą stratę,
z nieba zaczynają spadać pierwsze krople deszczu.
Wiatr jakby ją - tulił do siebie, koi jej ból. Głaszcząc i rozwiewając jej szatę.
Nad strumieniem,
przysiadła ona,
pochylona
zmartwiona
w wdowie szaty
odziana.
Siwe włosy wplątane
do ciemnej zasłony żałoby
spod jej oczu wypływają
gorzkie łzy, braku szansy, zmęczenia
tęsknoty i niepowetowanej straty.
Moczy więc swe stopy
spoglądając przed siebie
tak bezwładnie
tak bez życia
tak bez celu.
Kobiecy cichy szept
przeplata się z żałosnym lamentem,
po głębokiej stracie. Po dawnym życiu.
Jakże pragnie tego powrotu
do dawnego życia,
lepszych wspomnień.
Lepszych czasów,
lepszego jutra.
Kiedy to wszystko straciła,
kiedy to wszystko przeminęło.
Czy jest to do odzyska?
Oddech,
wdech i wydech,
chwilowy spokój - czym jest ta rzeczywistość?
Czy może słomianym zapałem?
Wnet,
pogoda też tego pragnie,
dołączyć się - przeżywając tą samą boleść, tą stratę,
z nieba zaczynają spadać pierwsze krople deszczu.
Wiatr jakby ją - tulił do siebie, koi jej ból. Głaszcząc i rozwiewając jej szatę.
środa, 9 maja 2018
Witam,
Oto stoi przed Wami wszystkimi kolejna część moich wierszy "Obrazów Symbolicznych cz.IX. "Nauka poprzez symbole." To jest zdecydowanie moja ostatnia część tego tomiku. - Jak na tą chwilę.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
OBRAZY SYMBOLICZNE CZ.IX. "NAUKA POPRZEZ SYMBOLE".
Tymczasem nad targiem,
zlatują się kruki, wrony, sępy
i inne ptactwo padlinożerne.
Pożywiają się końcówkami spod
najlepszych - najgorszych strzęp pozostałej
z padliny.
Jedzenia, napoju i pozostałych rzeczy nieograniczonych
- kwot.
Żerują, wydziobują sobie z dzioba wzajemnie,
walcząc o ochłapy spod stołu swoich Panów nad Pany.
Ci zaś spoglądają na nich spod oka,
z naganą, pogardą i cynicznym uśmiechem.
Szyderczo podśmiewając się z ich małego życia.
Przekupując wszystkich funduszami,
kasą za zapomogi,
przysłówkami bez pokrycia,
Obietnicami wyborczymi.
Są przy tym głusi na ich potrzeby, żądania i starania.
Ignorują skrzeki maluczkich,
skazując ich na stopniową agonię w męczarni.
Za to sprawiedliwe prawo Panów
jest ślepe i nieczułe,
oderwane od rzeczywistości i potrzebujących.
Za to dla hien, które uciążliwie szczekają,
szczerząc przy tym swe kły,
pragną coraz to więcej i więcej.... Ich apetyt nie ma końca. Ich pragnienie krwi też.
Są zwolnione z kagańca, podgryzając wszystko co znajdą.
Zasłaniają się przy tym cudzymi zasługami, cudzą dobrocią, cudzym życiem, cudzym zrozumieniem.
Cudzym zamiarem, bo ogłaszają solidarność bez winy.
Za to Prawo, Panów dyktuje,
sprzedawanie i ignorancję wolności,
powieląc kłamstwo i fałsz.
Ponad linią prawdy i solidarności,
bo życie stało się dla nich od samego początku,
jednostką zapotrzebowania na nowych niewolników,
opłaconych, zmanipulowanych.
Podatnych na rzeź niewiniątek.
Bo hieny są ważniejsze od pospolitych zwierząt,
bo życie stało się podyktowane ogólnym procederem
bez ułomności i strat.
Bo życie stało się źródłem dochodów i zapłat,
na starość, by płacić podatki i inne akcyzy, limity i podstawy prawne.
Bo prawo zostało spisane dla organizacji, kooperacji i inne czynniki zniewolenia.
Bo małe pisklęta przestały być dobrem dla rodziców - ptaków,
stały się dobrem luksusowym dla ogółu - nie będącymi ptakami,
by stwarzać i montować, testować i produkować,
coraz to nowe zachowania - przesuwać niegdyś ustalone granice norm i obyczajów.
Bo dorosłym nieustannie próbuje się terminować, że nie mogą już dużej kierować losem swoich pociech.
Oto stoi przed Wami wszystkimi kolejna część moich wierszy "Obrazów Symbolicznych cz.IX. "Nauka poprzez symbole." To jest zdecydowanie moja ostatnia część tego tomiku. - Jak na tą chwilę.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
OBRAZY SYMBOLICZNE CZ.IX. "NAUKA POPRZEZ SYMBOLE".
Tymczasem nad targiem,
zlatują się kruki, wrony, sępy
i inne ptactwo padlinożerne.
Pożywiają się końcówkami spod
najlepszych - najgorszych strzęp pozostałej
z padliny.
Jedzenia, napoju i pozostałych rzeczy nieograniczonych
- kwot.
Żerują, wydziobują sobie z dzioba wzajemnie,
walcząc o ochłapy spod stołu swoich Panów nad Pany.
Ci zaś spoglądają na nich spod oka,
z naganą, pogardą i cynicznym uśmiechem.
Szyderczo podśmiewając się z ich małego życia.
Przekupując wszystkich funduszami,
kasą za zapomogi,
przysłówkami bez pokrycia,
Obietnicami wyborczymi.
Są przy tym głusi na ich potrzeby, żądania i starania.
Ignorują skrzeki maluczkich,
skazując ich na stopniową agonię w męczarni.
Za to sprawiedliwe prawo Panów
jest ślepe i nieczułe,
oderwane od rzeczywistości i potrzebujących.
Za to dla hien, które uciążliwie szczekają,
szczerząc przy tym swe kły,
pragną coraz to więcej i więcej.... Ich apetyt nie ma końca. Ich pragnienie krwi też.
Są zwolnione z kagańca, podgryzając wszystko co znajdą.
Zasłaniają się przy tym cudzymi zasługami, cudzą dobrocią, cudzym życiem, cudzym zrozumieniem.
Cudzym zamiarem, bo ogłaszają solidarność bez winy.
Za to Prawo, Panów dyktuje,
sprzedawanie i ignorancję wolności,
powieląc kłamstwo i fałsz.
Ponad linią prawdy i solidarności,
bo życie stało się dla nich od samego początku,
jednostką zapotrzebowania na nowych niewolników,
opłaconych, zmanipulowanych.
Podatnych na rzeź niewiniątek.
Bo hieny są ważniejsze od pospolitych zwierząt,
bo życie stało się podyktowane ogólnym procederem
bez ułomności i strat.
Bo życie stało się źródłem dochodów i zapłat,
na starość, by płacić podatki i inne akcyzy, limity i podstawy prawne.
Bo prawo zostało spisane dla organizacji, kooperacji i inne czynniki zniewolenia.
Bo małe pisklęta przestały być dobrem dla rodziców - ptaków,
stały się dobrem luksusowym dla ogółu - nie będącymi ptakami,
by stwarzać i montować, testować i produkować,
coraz to nowe zachowania - przesuwać niegdyś ustalone granice norm i obyczajów.
Bo dorosłym nieustannie próbuje się terminować, że nie mogą już dużej kierować losem swoich pociech.
niedziela, 6 maja 2018
SPOKÓJ W PARKU.
Gdzieś w oddali słyszę,
szum spadającej kropli
- to strumień w wodospadzie,
mała rzeka.
Gdzieś w oddali słyszę,
śpiew ptaków
- to jest ich śpiewna konwersacja,
rozmowa pomiędzy nimi.
Gdzieś w oddali widzę,
kępy trawy
- porastającej wokoło mnie,
polne kwiaty, stokrotki, mlecze, itd.
To wszystko jest wokół mnie.
A ja, wciąż zamieszczam to,
jak malarz na płótnie,
przelewając na papier - moje uczucia, kontrasty i spokój. Tą przyjemność spokoju.
Gdzieś w oddali słyszę,
szum spadającej kropli
- to strumień w wodospadzie,
mała rzeka.
Gdzieś w oddali słyszę,
śpiew ptaków
- to jest ich śpiewna konwersacja,
rozmowa pomiędzy nimi.
Gdzieś w oddali widzę,
kępy trawy
- porastającej wokoło mnie,
polne kwiaty, stokrotki, mlecze, itd.
To wszystko jest wokół mnie.
A ja, wciąż zamieszczam to,
jak malarz na płótnie,
przelewając na papier - moje uczucia, kontrasty i spokój. Tą przyjemność spokoju.
WIERSZ ABSTRAKCYJNY.
Hen coraz to wyżej i wyżej,
sięgam nieba i gwiazd,
Zdobywam góry,
skalne szczyty i wniesienia,
polne dróżki.
Czego pragnę?
Coraz to szybciej się przemieszczać
i pokonywać coraz to nowe przeciwności losu
i znosić trwogę w sercu.
Ciemniej, coraz ciemniej
- zgasła wszelka iskierka nadziei?
Słońce znów zejdzie,
kolejny dzień przeminie.
Och gdzie, gdzie sięgają moje oczy?
Dosięgam nimi coraz to wyższego pułapu,
ale nie widzę wszystko.
Kieruję moje uczucia,
co nie więdną jak kwiat,
są wiecznie żywe,
są wiecznie stałe,
choć nie skalane.
Są jak siła, która wszystko złącza,
Jest tylko jedna siła co łączy bardziej - czas.
Czy patrzę horyzontalnie?
Czy patrzę rzeczowo?
Na te odpowiedzi, wciąż brak.
Donikąd, znikąd
ratunku i pomocy - nie płaczę,
bo łzy już dawno wyschły,
tylko oczy są zmęczone,
zmęczone, ale żywe.
Aż po ich kres, kres wędrówki.
Hen coraz to wyżej i wyżej,
sięgam nieba i gwiazd,
Zdobywam góry,
skalne szczyty i wniesienia,
polne dróżki.
Czego pragnę?
Coraz to szybciej się przemieszczać
i pokonywać coraz to nowe przeciwności losu
i znosić trwogę w sercu.
Ciemniej, coraz ciemniej
- zgasła wszelka iskierka nadziei?
Słońce znów zejdzie,
kolejny dzień przeminie.
Och gdzie, gdzie sięgają moje oczy?
Dosięgam nimi coraz to wyższego pułapu,
ale nie widzę wszystko.
Kieruję moje uczucia,
co nie więdną jak kwiat,
są wiecznie żywe,
są wiecznie stałe,
choć nie skalane.
Są jak siła, która wszystko złącza,
Jest tylko jedna siła co łączy bardziej - czas.
Czy patrzę horyzontalnie?
Czy patrzę rzeczowo?
Na te odpowiedzi, wciąż brak.
Donikąd, znikąd
ratunku i pomocy - nie płaczę,
bo łzy już dawno wyschły,
tylko oczy są zmęczone,
zmęczone, ale żywe.
Aż po ich kres, kres wędrówki.
piątek, 4 maja 2018
ORZEŁ BIAŁY.
Nad nieboskłonem wznosi się ptak.
Tak potężny,
pełen majestatu,
wielki o białym zabarwieniu.
Dumnie spogląda na swoje obrazy - znajome.
Z opiekuńczą troskliwością
zajmuje się własnym potomstwem.
Wielki orzeł - niezależny,
bez trwogi i obaw - unosi się,
nad wzgórzem - ku słońcu.
Pełen sił witalnych - niepokonany.
Walecznie rozwiewa swoje skrzydła.
Stając się symbolem walki o własną wolność
i niezależność,
o życie bez trwogi,
codziennych trudów zmagań z niebezpieczeństwem.
Stał się też symbolem powagi, dumy i prostoty.
W opiekuńczych skrzydłach,
daje troskę i opiekę własnemu potomstwu.
W ostrych szponach,
atakuje i zabija niebezpieczeństwo
chwyta - pożywienie dla maleństw.
W sokolim spojrzeniu,
obserwuje i wypatruje
niebezpieczeństw swojej pieczy - własnego terytorium.
Dlatego stał się symbolem dla dumnych, walecznych Polan i Polaków,
którzy to uhonorowali i ukoronowali go,
czyniąc zeń godło i flagę narodową,
z jego orlich skrzydeł - BIEL
i CZERWIEŃ - symbol waleczności i krwi, symbol ran i blizn.
On znów będzie się wznosić, okraszając swoją siłę i życie - jako ptak wolności i walki.
Nad nieboskłonem wznosi się ptak.
Tak potężny,
pełen majestatu,
wielki o białym zabarwieniu.
Dumnie spogląda na swoje obrazy - znajome.
Z opiekuńczą troskliwością
zajmuje się własnym potomstwem.
Wielki orzeł - niezależny,
bez trwogi i obaw - unosi się,
nad wzgórzem - ku słońcu.
Pełen sił witalnych - niepokonany.
Walecznie rozwiewa swoje skrzydła.
Stając się symbolem walki o własną wolność
i niezależność,
o życie bez trwogi,
codziennych trudów zmagań z niebezpieczeństwem.
Stał się też symbolem powagi, dumy i prostoty.
W opiekuńczych skrzydłach,
daje troskę i opiekę własnemu potomstwu.
W ostrych szponach,
atakuje i zabija niebezpieczeństwo
chwyta - pożywienie dla maleństw.
W sokolim spojrzeniu,
obserwuje i wypatruje
niebezpieczeństw swojej pieczy - własnego terytorium.
Dlatego stał się symbolem dla dumnych, walecznych Polan i Polaków,
którzy to uhonorowali i ukoronowali go,
czyniąc zeń godło i flagę narodową,
z jego orlich skrzydeł - BIEL
i CZERWIEŃ - symbol waleczności i krwi, symbol ran i blizn.
On znów będzie się wznosić, okraszając swoją siłę i życie - jako ptak wolności i walki.
czwartek, 3 maja 2018
STRUMIEŃ.
Strumieniu,
cienka rzeko.
Co płyniesz
swoim rytmem
swoim tonem
swoim przypływem
swoim blaskiem.
Pluskasz o skały
graniczące i wychodzące - z pod ciebie
O kolana moczące
O kostki nużące - uspokajasz i usypiasz.
Płyniesz płytko,
życie nowe dajesz
wokół swego nurtu.
Płyniesz, szumisz
do taktu z wiatrem,
z taktem o krople,
o morską pianę.
Takim stanem jesteś,
takim strumieniem - zostałeś.
Cichym, głośnym strumieniem
z głośnym kontrastem,
wodną tonią.
Strumieniu,
cienka rzeko.
Co płyniesz
swoim rytmem
swoim tonem
swoim przypływem
swoim blaskiem.
Pluskasz o skały
graniczące i wychodzące - z pod ciebie
O kolana moczące
O kostki nużące - uspokajasz i usypiasz.
Płyniesz płytko,
życie nowe dajesz
wokół swego nurtu.
Płyniesz, szumisz
do taktu z wiatrem,
z taktem o krople,
o morską pianę.
Takim stanem jesteś,
takim strumieniem - zostałeś.
Cichym, głośnym strumieniem
z głośnym kontrastem,
wodną tonią.
Dziś będzie wiersz dość specyficzny, ale bardzo ważny. Pod wieloma względami, gdyż będzie o wyrokach na życie zwykłych ludzi, którzy ginęli za to co wierzyli. Będąc przy tym wrogami politycznymi i społecznymi.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
....
Dziś wyrok ten zapadł,
dla wroga, co żył - dawnym życiem,
dla wroga, co żył i walczył o swoje życie.
O to co wierzył.
Dziś ten wyrok zapadnie,
bo został spisany, na świstkach papieru,
bo był niczym, jak pełzającym owadem - pluskwą.
Pasożytem do likwidacji.
dla ich ustroju,
dla ich systemu,
dla ich nowej wolności.
Dziś ten wyrok zostanie ogłoszony,
w sprzedajnym sądzie,
w majestacie prawa,
po wykonaniu w kaźni - przesłuchań,
fałszywych wniosków i tysięcy podpisów,
Hektolitry wylanej krwi,
Hektolitry cierpienia i bólu.
Wyrok ten już został wykonany,
strzałem sowieckim,
bez honoru i bez czci,
bez pamięci, bo likwidując go z kart żywych,
ze statystyki ludzi co walczyli, na swoim własnym froncie.
Bo oskarżony, nie wierzył w tą wolność,
wyzwolenie z okowy,
nie sprzedawał się, nie dobijał targu - nie zdradzał.
- Za trzydzieści srebrników.
Swoich towarzyszy niedoli.
A przecież ten system wiedział,
że z każdym kolejnym wyrokiem,
ich prawo i działalność,
to gra oszustów i łgarzy,
bo ten wyrok zapadł - bez obrońcy i bez apelacji,
bez skargi.
Tyle, że pozostawili po sobie krew oblaną i skąpaną
w brodzie tajemnic.
W zwyczajnych piwnicach i suterenach,
w zwyczajnych grobach i wykopanych mogiłach bezimiennych.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
....
Dziś wyrok ten zapadł,
dla wroga, co żył - dawnym życiem,
dla wroga, co żył i walczył o swoje życie.
O to co wierzył.
Dziś ten wyrok zapadnie,
bo został spisany, na świstkach papieru,
bo był niczym, jak pełzającym owadem - pluskwą.
Pasożytem do likwidacji.
dla ich ustroju,
dla ich systemu,
dla ich nowej wolności.
Dziś ten wyrok zostanie ogłoszony,
w sprzedajnym sądzie,
w majestacie prawa,
po wykonaniu w kaźni - przesłuchań,
fałszywych wniosków i tysięcy podpisów,
Hektolitry wylanej krwi,
Hektolitry cierpienia i bólu.
Wyrok ten już został wykonany,
strzałem sowieckim,
bez honoru i bez czci,
bez pamięci, bo likwidując go z kart żywych,
ze statystyki ludzi co walczyli, na swoim własnym froncie.
Bo oskarżony, nie wierzył w tą wolność,
wyzwolenie z okowy,
nie sprzedawał się, nie dobijał targu - nie zdradzał.
- Za trzydzieści srebrników.
Swoich towarzyszy niedoli.
A przecież ten system wiedział,
że z każdym kolejnym wyrokiem,
ich prawo i działalność,
to gra oszustów i łgarzy,
bo ten wyrok zapadł - bez obrońcy i bez apelacji,
bez skargi.
Tyle, że pozostawili po sobie krew oblaną i skąpaną
w brodzie tajemnic.
W zwyczajnych piwnicach i suterenach,
w zwyczajnych grobach i wykopanych mogiłach bezimiennych.
środa, 2 maja 2018
Tym razem będzie to wiersz filozoficzny i tak rzadki w moich postach.
I dlatego postanowiłem go wydać na moim blogu.
Jako mój punkt odniesienia (moja wyprawa po lesie - 28.04.2018).
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
....
Widzę, więc jestem,
Widzę, więc sądzę...
Widzę, więc sądzę, że żyję.
Rozglądam się i widzę.
Tą nieograniczoną, niepohamowaną zieleń.
Tą urokliwą, która przybliża mnie do wolności, spokoju, do mojej duszy.
Do spokoju mojego umysłu - wiecznie rozbieganego. Za czymś?
Do spokoju mojego serca - wiecznie rozdartego. Za coś? Co jest dla niego dobre i złe.
Przelewam, więc swe myśli, swe troski i zmartwienia - do pustego miejsca, do mojego zeszytu. Zapełniając go tym wszystkim.
Gdzie wciąż wpisuję i uspokajam się od wewnątrz - na zewnątrz.
Na zewnątrz, las i liście wciąż szeleszczą
Wiatr - szumi i ożywia, te martwe konary drzew, by dać im te pięć minut.
Ten ważki moment, ten wielce istotny moment, chwilę pełną medytacji.
A ja tu medytuję.
Oddalam się,
Otulam się tym spokojem.
Tą chwilą - zaklętą, zatrzymaną w tym boskim planie.
Żyję tym. Wdycham i wydycham - napawam się w tym momencie.
Doskonałą, boską aparycją, boskim istnieniem,
w każdym nawet tym najmniejszym - istnieniu.
W każdym nawet tym najmniejszym - oddechu, tchnieniu.
W pełnym cudzie - wciąż ożywania - kreślę te słowa podziękowania.
Za to i wszystko inne.
Za ten mój spokój.
Za ten mój zastój.
Za ten chwilowy spokój i tą małą tęsknotę za rzeczywistością.
Za tą bieganinę dnia - dziś i jutro.
Za to słońce i śpiew ptaków - bogaty,
Za błękit nieba - nieskalany.
Za wszystkie trudy i potknięcia - dziękuję Ci...
I dlatego postanowiłem go wydać na moim blogu.
Jako mój punkt odniesienia (moja wyprawa po lesie - 28.04.2018).
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
....
Widzę, więc jestem,
Widzę, więc sądzę...
Widzę, więc sądzę, że żyję.
Rozglądam się i widzę.
Tą nieograniczoną, niepohamowaną zieleń.
Tą urokliwą, która przybliża mnie do wolności, spokoju, do mojej duszy.
Do spokoju mojego umysłu - wiecznie rozbieganego. Za czymś?
Do spokoju mojego serca - wiecznie rozdartego. Za coś? Co jest dla niego dobre i złe.
Przelewam, więc swe myśli, swe troski i zmartwienia - do pustego miejsca, do mojego zeszytu. Zapełniając go tym wszystkim.
Gdzie wciąż wpisuję i uspokajam się od wewnątrz - na zewnątrz.
Na zewnątrz, las i liście wciąż szeleszczą
Wiatr - szumi i ożywia, te martwe konary drzew, by dać im te pięć minut.
Ten ważki moment, ten wielce istotny moment, chwilę pełną medytacji.
A ja tu medytuję.
Oddalam się,
Otulam się tym spokojem.
Tą chwilą - zaklętą, zatrzymaną w tym boskim planie.
Żyję tym. Wdycham i wydycham - napawam się w tym momencie.
Doskonałą, boską aparycją, boskim istnieniem,
w każdym nawet tym najmniejszym - istnieniu.
W każdym nawet tym najmniejszym - oddechu, tchnieniu.
W pełnym cudzie - wciąż ożywania - kreślę te słowa podziękowania.
Za to i wszystko inne.
Za ten mój spokój.
Za ten mój zastój.
Za ten chwilowy spokój i tą małą tęsknotę za rzeczywistością.
Za tą bieganinę dnia - dziś i jutro.
Za to słońce i śpiew ptaków - bogaty,
Za błękit nieba - nieskalany.
Za wszystkie trudy i potknięcia - dziękuję Ci...
Witam serdecznie moich czytelników mojego bloga,
dziś pragnę udostępnić kontynuację poprzedniego postu, który będzie się zwał. ZWYCIĘSKI SEN.
Będzie na temat środków i celów osiągania tego pomyślnego stanu.
Nie przedłużając dłużej,
Shadows213
ZWYCIĘSKI SEN.
Zwycięski on - za dnia i nocą,
o wschodzie i zachodzie słońca,
o przejmującej porze,
o każdej z pór.
Tak jak strumień
płynie swoim biegiem,
raz spokojnie - sennym,
a raz rwącym - nieubłaganym.
Tak jak zwycięski chód,
przybliża mnie i oddala
od celu mojej drogi
wybranej.
Nie ma też osądu względem,
wiecznie nienażartego krwi - zwycięzcy,
który wszystko morduje i niszczy.
Utwierdzając wszystko na skale,
utrwalając swe przekonania w oczach własnych popleczników i stronników.
Snem zwycięzców,
wznoszą wszelkie znamiona
nie tylko na ciele, ale i na duszy.
Pokonanych i wielkich wygranych
Co czas, rozliczy po równo,
bo tylko on - pokazuje ich miejsce w szeregu.
W wybitych medalach, monetach, stemplach,
nagrobkach i w pamięci potomnych w formie pisemnej.
Tym wszystkim jest czas - ZWYCIĘSKI SEN.
dziś pragnę udostępnić kontynuację poprzedniego postu, który będzie się zwał. ZWYCIĘSKI SEN.
Będzie na temat środków i celów osiągania tego pomyślnego stanu.
Nie przedłużając dłużej,
Shadows213
ZWYCIĘSKI SEN.
Zwycięski on - za dnia i nocą,
o wschodzie i zachodzie słońca,
o przejmującej porze,
o każdej z pór.
Tak jak strumień
płynie swoim biegiem,
raz spokojnie - sennym,
a raz rwącym - nieubłaganym.
Tak jak zwycięski chód,
przybliża mnie i oddala
od celu mojej drogi
wybranej.
Nie ma też osądu względem,
wiecznie nienażartego krwi - zwycięzcy,
który wszystko morduje i niszczy.
Utwierdzając wszystko na skale,
utrwalając swe przekonania w oczach własnych popleczników i stronników.
Snem zwycięzców,
wznoszą wszelkie znamiona
nie tylko na ciele, ale i na duszy.
Pokonanych i wielkich wygranych
Co czas, rozliczy po równo,
bo tylko on - pokazuje ich miejsce w szeregu.
W wybitych medalach, monetach, stemplach,
nagrobkach i w pamięci potomnych w formie pisemnej.
Tym wszystkim jest czas - ZWYCIĘSKI SEN.
środa, 25 kwietnia 2018
Czas iść za ciosem.
Jeszcze dziś wydam kolejny post.
Bo jak widać, moja wena nie śpi, więc wydaje dziś kolejny wiersz. Jest on dość świeży.
Nie przedłużając zbytnio.
Przedstawiam wam wiersz pt. PIEŚŃ O POTĘDZE.
Życzę udanych wrażeń, mimo deszczu za oknem.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
PIEŚŃ O POTĘDZE.
Czym jest sen?
Jak marazmem
Jest marzeniem o braku ograniczeń.
Czym jest trwoga? - Jak strachem przed niepewnością.
Jak strachem przed nieznanym.
Czym jest potęga? - Jak stanem przed obawą o starcie na miecze i tarcze.
Których brakuje nieustannie.
Czy ich posiadanie nie stwarza zagrożenia przed utratą? - Bez apelacji, bez konkluzji, bez kontry. Bez pleców.
Na czym polegają te starcia? - To walka oburęczna. Walka, starcie jeden na jednego.
Metal z metalem.
Ramię w ramię,
Cios za cios.
Chyłkiem kontra i obrona.
Walka na obusieczne, obustronne kawałki metalu.
Walka na argumenty?
Atak - ofensywny
Obrona - defensywna.
Ukryte przedsięwzięcie,
Skryte mrzonki
Zdobyte doświadczenie
Rozszerza się i rozpada.
Płynne szczęście
Chęć dominacji - Bez końca.
Jeszcze dziś wydam kolejny post.
Bo jak widać, moja wena nie śpi, więc wydaje dziś kolejny wiersz. Jest on dość świeży.
Nie przedłużając zbytnio.
Przedstawiam wam wiersz pt. PIEŚŃ O POTĘDZE.
Życzę udanych wrażeń, mimo deszczu za oknem.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
PIEŚŃ O POTĘDZE.
Czym jest sen?
Jak marazmem
Jest marzeniem o braku ograniczeń.
Czym jest trwoga? - Jak strachem przed niepewnością.
Jak strachem przed nieznanym.
Czym jest potęga? - Jak stanem przed obawą o starcie na miecze i tarcze.
Których brakuje nieustannie.
Czy ich posiadanie nie stwarza zagrożenia przed utratą? - Bez apelacji, bez konkluzji, bez kontry. Bez pleców.
Na czym polegają te starcia? - To walka oburęczna. Walka, starcie jeden na jednego.
Metal z metalem.
Ramię w ramię,
Cios za cios.
Chyłkiem kontra i obrona.
Walka na obusieczne, obustronne kawałki metalu.
Walka na argumenty?
Atak - ofensywny
Obrona - defensywna.
Ukryte przedsięwzięcie,
Skryte mrzonki
Zdobyte doświadczenie
Rozszerza się i rozpada.
Płynne szczęście
Chęć dominacji - Bez końca.
Witam wszystkich serdecznie po prawie 3 tygodniach odsuwy (tzn. przerwy twórczej).
Dziś postanowiłem udostępnić wiersz, który napisałem kilka tygodni temu.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Będzie kolejną częścią małego tomiku - mini serii o "Czterech Porach Roku - Wiosna."
Pragnąłem w nim zawrzeć wszelakie zmiany, które zachodzą podczas odnowy, budzenia życia na nowo.
Po raz kolejny dziękuję za pomyślne komentarze.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
CZTERY PORY ROKU - CZ. III."WIOSNA"
Wiosenna odnowa
Odrodzenia, przebudzenie
Piękne - ubarwienie.
Ptaki znów uwiją swe gniazda
wśród rozkwitających pąków - drzew
po sennej, zimowej pluchy.
Po sennym zamieraniu,
sennym zastoju.
Znów zazieleni się drzewostan
w parkach, łąkach, lasach i przy polnych dróżkach.
Skąpane w blasku świetlistego słońca,
podwyższonej temperatury, opadach deszczu.
Przyroda znów się obudzi - objawiając swe władanie
nad fauną i florą.
Zwierzęta ponownie przebudzą się,
odtworzą swój taniec godowy
znów zejdą się w pary.
Na nowo odbudują swe związki.
Przebudzone, zzieleniałe
odnowione - bogate
rozkoszne - nadaje nowe tchnienie
nowego i świeżego wersu
jednej linijki - wiersza... - Pieśni o wiośnie.
Dziś postanowiłem udostępnić wiersz, który napisałem kilka tygodni temu.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Będzie kolejną częścią małego tomiku - mini serii o "Czterech Porach Roku - Wiosna."
Pragnąłem w nim zawrzeć wszelakie zmiany, które zachodzą podczas odnowy, budzenia życia na nowo.
Po raz kolejny dziękuję za pomyślne komentarze.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
CZTERY PORY ROKU - CZ. III."WIOSNA"
Wiosenna odnowa
Odrodzenia, przebudzenie
Piękne - ubarwienie.
Ptaki znów uwiją swe gniazda
wśród rozkwitających pąków - drzew
po sennej, zimowej pluchy.
Po sennym zamieraniu,
sennym zastoju.
Znów zazieleni się drzewostan
w parkach, łąkach, lasach i przy polnych dróżkach.
Skąpane w blasku świetlistego słońca,
podwyższonej temperatury, opadach deszczu.
Przyroda znów się obudzi - objawiając swe władanie
nad fauną i florą.
Zwierzęta ponownie przebudzą się,
odtworzą swój taniec godowy
znów zejdą się w pary.
Na nowo odbudują swe związki.
Przebudzone, zzieleniałe
odnowione - bogate
rozkoszne - nadaje nowe tchnienie
nowego i świeżego wersu
jednej linijki - wiersza... - Pieśni o wiośnie.
niedziela, 1 kwietnia 2018
Najlepsze życzenia wyzwolenia spod okowów śmierci, Boga Zmartwychwstałego. Na nowo odrodzonego. Na nowo przybyłego i ukazującego się swoim bliskim, by wiara, nadzieja i miłość - mogły współistnieć i współtworzyć każde słowo i oblewać każde serce. W gronie swoich najbliższych,
życzę Wam tej odnowy ciała i ducha. Spokoju, by zatrzymać się i jeszcze raz wejrzeć w głąb samego siebie, bo w końcu każdy jest taki sam. Jest różnorodny, ale przy tym tak jednakowy. Wręcz nietuzinkowy - nie do podrobienia.
Tego i wszystkiego innego życzy Wam autor tego bloga.
Shadows213
ODNOWA....
Odbudowa
odnowa
odnowić
odtworzyć.
Składować
na nowo,
składać
od nowa.
Pokonywać trudy życia
pokonać znoje - przeżycia.
Przekuwać smutki w radość
przekuć wady w zalety.
Stworzyć
coś ze zniszczonego, martwego kawałka
materiału - w pomnik - pełen zachwytu, podniety.
Odnowić
cud życia
ponowić
cud zmiłowania.
Osłodzić i ogrzać
gorzkie smutki znoje.
Aż w końcu...
Pokonać smutek i słabość
smutek - znoje - nieszczęście.
śmierć i rozpacz....
życzę Wam tej odnowy ciała i ducha. Spokoju, by zatrzymać się i jeszcze raz wejrzeć w głąb samego siebie, bo w końcu każdy jest taki sam. Jest różnorodny, ale przy tym tak jednakowy. Wręcz nietuzinkowy - nie do podrobienia.
Tego i wszystkiego innego życzy Wam autor tego bloga.
Shadows213
ODNOWA....
Odbudowa
odnowa
odnowić
odtworzyć.
Składować
na nowo,
składać
od nowa.
Pokonywać trudy życia
pokonać znoje - przeżycia.
Przekuwać smutki w radość
przekuć wady w zalety.
Stworzyć
coś ze zniszczonego, martwego kawałka
materiału - w pomnik - pełen zachwytu, podniety.
Odnowić
cud życia
ponowić
cud zmiłowania.
Osłodzić i ogrzać
gorzkie smutki znoje.
Aż w końcu...
Pokonać smutek i słabość
smutek - znoje - nieszczęście.
śmierć i rozpacz....
czwartek, 22 marca 2018
WSPÓŁCZESNY ORFEUSZ...
Piekna ta pieśń
co odbija się w skamienialych sercach
Zmurszalych i bezuczuciowych.
Zawieszonych pomiędzy duchem i ciałem.
Pieniądzem i duchowością - wiązań.
Pięknie utkana pieśń
Z melodii i próżni sztuki.
O sztuce suchej i przegrznilej.
Bez cudu - naturalności.
Piękna melodia osnuta
rozbrzmiewa - dla wyjątkowego serca i duszy.
Piękna to muzyka śmiertelna, bo pamięć rozgrzewa jak słońce - to serce - gorejace.
Muzykę swą tworzysz.
Delikatnie tchnąc ciepło w zimne, obumarle jestestwo - pozornie żywe.
Pozostawiasz za sobą tkliwe łzy wysłane,
Odrzucając fałsz i brzydote.
Wyruszyłes po swą stratę - miłosną cielesna.
Piękna swą - Eurydyke.
Jednak za ciekawość - zapłaciłes ta najwyższą cenę - nieodzyskana.
Muzykę swą tworzysz.
Delikatnie tchnąc ciepło w zimne, obumarle jestestwo - pozornie żywe.
Pozostawiasz za sobą tkliwe łzy wysłane,
Odrzucając fałsz i brzydote.
Wyruszyłes po swą stratę - miłosną cielesna.
Piękna swą - Eurydyke.
Jednak za ciekawość - zapłaciłes ta najwyższą cenę - nieodzyskana.
czwartek, 15 marca 2018
TAJEMNICZY TANIEC....
Przy ognisku
Harcując
Tańczą swój własny
Wesoły, pstrokaty
Taniec
Wolności, niezależności.
Przy dźwiękach lutni, harfy
Przygrywają z wolna - do taktu.
Do zabawy - Swawolnej.
Wesoło wokół tańczą w kolorze.
W swym ekstrakcie
Utrzymany i zatrzymanym
W błogim niebycie i błogiej nieświadomości.
W tajemnym, wieczornym lesie
Zabawa się rozgrywa.
W chaotycznym, płynnym
Żywiołowym - ów tajemnica się uwypukla.
Nadają swój szybki rytm i taniec przy gwiazdach - nocnym księżycu.
Istotnie tajemnica to wielka
w zabawnym żywiole - z iskrami ognia
w łunie i blasku dymu - wydobywającym się spod płomieni,
które unoszą się ponad głowami - żywych....
Ciskane są zewsząd te ciepłe, błogie iskierki płomieni
Ciskane są one - dodając tematyki podniosłej, zabawnej i gorącej.
Ciskane są one w końcu, ogłaszając wokół tą tajemnicę lasu i zieleni - niezwykłej i mrocznej.
Roztaczając przy tym podróż w nieznane...
Przy ognisku
Harcując
Tańczą swój własny
Wesoły, pstrokaty
Taniec
Wolności, niezależności.
Przy dźwiękach lutni, harfy
Przygrywają z wolna - do taktu.
Do zabawy - Swawolnej.
Wesoło wokół tańczą w kolorze.
W swym ekstrakcie
Utrzymany i zatrzymanym
W błogim niebycie i błogiej nieświadomości.
W tajemnym, wieczornym lesie
Zabawa się rozgrywa.
W chaotycznym, płynnym
Żywiołowym - ów tajemnica się uwypukla.
Nadają swój szybki rytm i taniec przy gwiazdach - nocnym księżycu.
Istotnie tajemnica to wielka
w zabawnym żywiole - z iskrami ognia
w łunie i blasku dymu - wydobywającym się spod płomieni,
które unoszą się ponad głowami - żywych....
Ciskane są zewsząd te ciepłe, błogie iskierki płomieni
Ciskane są one - dodając tematyki podniosłej, zabawnej i gorącej.
Ciskane są one w końcu, ogłaszając wokół tą tajemnicę lasu i zieleni - niezwykłej i mrocznej.
Roztaczając przy tym podróż w nieznane...
wtorek, 6 marca 2018
W ŚWIECIE TAJEMNIC...
W rozszerzajacym i skracajacym
wszechświecie.
Skąpane są tajemnice.
W ciągłych pytaniach, bez odpowiedzi.
Rozszerzają się każdego dnia.
W każdej chwili.
Są jak magnesy, stykają się i rozszerzają
O podobnych ladunkach.
Są jak neurony, impulsy łącząc się w jedną sieć - przekazów audiowizualnych.
Opowiadają o tysiącach światów i rzeczywistościach o setkach wizualnych częstotliwościach - nie widzialnych przez ludzkie oczy.
Tylko czujne serce i bystry umysł połączy fakty odrzucając hipokryzję i absurdy.
Świata pełnego fantazji i marzeń.
W rozszerzajacym i skracajacym
wszechświecie.
Skąpane są tajemnice.
W ciągłych pytaniach, bez odpowiedzi.
Rozszerzają się każdego dnia.
W każdej chwili.
Są jak magnesy, stykają się i rozszerzają
O podobnych ladunkach.
Są jak neurony, impulsy łącząc się w jedną sieć - przekazów audiowizualnych.
Opowiadają o tysiącach światów i rzeczywistościach o setkach wizualnych częstotliwościach - nie widzialnych przez ludzkie oczy.
Tylko czujne serce i bystry umysł połączy fakty odrzucając hipokryzję i absurdy.
Świata pełnego fantazji i marzeń.
poniedziałek, 5 marca 2018
....
Z nad doliny
Łagodnie swe pieśni - niesie.
Przez szum każdej łodygi i kępy - trawy.
Poprzez wzburzenie i porywy wiatru,
Spokój i gwałtowność
Przeplata.
W kontrast przyrody.
Z jednej strony kopalnia tajemnic - nieuchronna i nieskończona.
Z drugiej zaś strony - dająca ukojenie zmęczonemu sercu. Po niekończących zmaganiach, w nieustannym biegu życia.
Przyrodo, odbijasz wszelakie zmagania ludzkości - utrwalasz pamięć.
Czyniąc z niej swój własny pomnik.
Swej własnej czci. Swej własnej pamięci, gdy inni o sobie zapominają. W życiu ciągłego doskonalenia i udoskonalania siebie - nieustannie.
W raz ciągłym rozwojem
ślepo zamyka się drzwi
przed wezbraną rzeką
uczuć i tajemnic
jakie to skrywa serce i umysł - człowieczy,,,
Zaś ślepy los wciąż pcha ku nicości
ku stokowi, z którego o upadek - nietrudno.
Ignorując przy tym znaki ostrzegawcze
przed niechybnym spadkiem w ciemną dziurę - bez powrotu.
Bez drogi - odwrotu od zamierzonego celu.
Bez równowagi i oceny ryzyka przed popełnieniem wielkiego błędu.
Z nad doliny
Łagodnie swe pieśni - niesie.
Przez szum każdej łodygi i kępy - trawy.
Poprzez wzburzenie i porywy wiatru,
Spokój i gwałtowność
Przeplata.
W kontrast przyrody.
Z jednej strony kopalnia tajemnic - nieuchronna i nieskończona.
Z drugiej zaś strony - dająca ukojenie zmęczonemu sercu. Po niekończących zmaganiach, w nieustannym biegu życia.
Przyrodo, odbijasz wszelakie zmagania ludzkości - utrwalasz pamięć.
Czyniąc z niej swój własny pomnik.
Swej własnej czci. Swej własnej pamięci, gdy inni o sobie zapominają. W życiu ciągłego doskonalenia i udoskonalania siebie - nieustannie.
W raz ciągłym rozwojem
ślepo zamyka się drzwi
przed wezbraną rzeką
uczuć i tajemnic
jakie to skrywa serce i umysł - człowieczy,,,
Zaś ślepy los wciąż pcha ku nicości
ku stokowi, z którego o upadek - nietrudno.
Ignorując przy tym znaki ostrzegawcze
przed niechybnym spadkiem w ciemną dziurę - bez powrotu.
Bez drogi - odwrotu od zamierzonego celu.
Bez równowagi i oceny ryzyka przed popełnieniem wielkiego błędu.
piątek, 23 lutego 2018
.....
Tajemniczość
w mroku skąpana
w dniu skowyta
Tajemniczość
w świetle dnia
rozbrzmiewa dookoła
W tajemnicy
rozchodzi się
rozpływa się - jak nocna mara.
Jest to rozszalały wicher
w spokojnej wędrówce
po wzgórzach i dolinach.
Jest to okruch tajemnicy
w świecie - próżno
odkrytym.
Gdzie wszystko jest jasne
stuprocentowo
odkryte.
Tym jest tajemnica
w świecie przybytku,
gdy wszystko ucieka - wypada z ludzkich rąk.
Na próżno odkryta sentencja - sensacji
na próżno odkryta spuścizna - testamentu
na próżno odkryte symbole - znaki umówione?
Tym jest blask .....TAJEMNICY ŚWIATA.
Tajemniczość
w mroku skąpana
w dniu skowyta
Tajemniczość
w świetle dnia
rozbrzmiewa dookoła
W tajemnicy
rozchodzi się
rozpływa się - jak nocna mara.
Jest to rozszalały wicher
w spokojnej wędrówce
po wzgórzach i dolinach.
Jest to okruch tajemnicy
w świecie - próżno
odkrytym.
Gdzie wszystko jest jasne
stuprocentowo
odkryte.
Tym jest tajemnica
w świecie przybytku,
gdy wszystko ucieka - wypada z ludzkich rąk.
Na próżno odkryta sentencja - sensacji
na próżno odkryta spuścizna - testamentu
na próżno odkryte symbole - znaki umówione?
Tym jest blask .....TAJEMNICY ŚWIATA.
poniedziałek, 19 lutego 2018
piątek, 16 lutego 2018
Witam,
Dziś postanowiłem całkiem spontanicznie kontynuować poprzedni wiersz. Poprzedni post, który był ściśle związany z kontrastami wojennymi całkiem zwyczajnych.
Dzisiaj jednak podejdę do niego bardziej obrazowo, by uchwycić moment opuszczenia i zdrady całkiem zwyczajnych ludzi, którzy to żyli u progu złowrogich czasów.
Oto stoi przed Wami kolejna część Zatrzymać czas - o kwestiach uczuć.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Z wyrazami szacunku, wszystkich.
Shadows213
ZATRZYMAĆ CZAS CZ. 4. "O KWESTIACH UCZUĆ"
Uczucia utraty
poczucie straty
tak bliskie
a zarazem tak dalekie
Sensu brak
tylko cierpienia i bólu
pewniak
Morza krwi - czerwieni
smaku straty godności
opuszczenia przez pamiętnych.
Usuwanie po raz wtóry
znikąd pomocy
śladu pamięci
Odrzucanie poprzez
brak troski
brak miłości
Tylko biel - niewinna
tylko czerwień krwi i bólu
tyle majętności skąpanych
tyle majątków obrabowanych
Pełnych uczuć rozszalałych
jak ta pieśń o pamięci - zapomnianych
jak ta skała i ziemia - zatrzymała
Nasz i ich czas...
Dziś postanowiłem całkiem spontanicznie kontynuować poprzedni wiersz. Poprzedni post, który był ściśle związany z kontrastami wojennymi całkiem zwyczajnych.
Dzisiaj jednak podejdę do niego bardziej obrazowo, by uchwycić moment opuszczenia i zdrady całkiem zwyczajnych ludzi, którzy to żyli u progu złowrogich czasów.
Oto stoi przed Wami kolejna część Zatrzymać czas - o kwestiach uczuć.
Mam nadzieję, że się spodoba.
Z wyrazami szacunku, wszystkich.
Shadows213
ZATRZYMAĆ CZAS CZ. 4. "O KWESTIACH UCZUĆ"
Uczucia utraty
poczucie straty
tak bliskie
a zarazem tak dalekie
Sensu brak
tylko cierpienia i bólu
pewniak
Morza krwi - czerwieni
smaku straty godności
opuszczenia przez pamiętnych.
Usuwanie po raz wtóry
znikąd pomocy
śladu pamięci
Odrzucanie poprzez
brak troski
brak miłości
Tylko biel - niewinna
tylko czerwień krwi i bólu
tyle majętności skąpanych
tyle majątków obrabowanych
Pełnych uczuć rozszalałych
jak ta pieśń o pamięci - zapomnianych
jak ta skała i ziemia - zatrzymała
Nasz i ich czas...
niedziela, 11 lutego 2018
Witam Was wszystkich po kilku dniach moich ostatnich publikacji na tym blogu.
Tym razem postanowiłem dodać kolejny post, który będzie swoistą kontynuacją poprzednich. W tym przypadku nadałem mu charakter czysto emocjonalny, wiązać w ten sposób świat, który był pełen kontrastów.
O to stoi przed Wami wiersz pt."Zatrzymać czas - kontrast wojny."
"ZATRZYMAĆ CZAS CZ. 3. - KONTRAST WOJNY"
Rodzinne ciepło
Arkadia idylliczna
Miejsce bliskie - tak niedostępne.
Jakby z innej, obcej planety
obcego świata.
Ciepła i spokojna przystań
Bez śladu wojen i przemocy.
Bez okrucieństwa i chciwości.
Bez pragnienia rozlewu krwi
Bez zimnych skrupułów i matematycznych obliczeń
bez gwałtów i kaźni
bez mordów - podyktowanych wyższemu dobru
- obcej ideologii
Jakby śmierć nie miała żadnych związków z żywymi,
gdy kontrast gonił kontrast.
Dla świata pokojowego. Bez styku z wojną.
Bo wojna to poszukiwanie winnych,
wśród ofiar niewinnych.
Mimo to, nikt nie był gotowy ze światem rzeczywistym,
z okrutną i bezlitosną oczywistością,
która objawiła się im - sądnego dnia,
z całą surowością i bezwzględnością,
bo nic nie trwa wiecznie.
Mimo to, uczucie wetu za wet - wciąż jest żywe
jak ogień palący,
nie gasnący - nigdy
nie spalający się
wciąż jest jednak żywy, bo na nowo pokolenie się odnawia.
Na nowo kontrast się objawia wciąż ten sam kontrakt wojskowy.
Tym razem postanowiłem dodać kolejny post, który będzie swoistą kontynuacją poprzednich. W tym przypadku nadałem mu charakter czysto emocjonalny, wiązać w ten sposób świat, który był pełen kontrastów.
O to stoi przed Wami wiersz pt."Zatrzymać czas - kontrast wojny."
"ZATRZYMAĆ CZAS CZ. 3. - KONTRAST WOJNY"
Rodzinne ciepło
Arkadia idylliczna
Miejsce bliskie - tak niedostępne.
Jakby z innej, obcej planety
obcego świata.
Ciepła i spokojna przystań
Bez śladu wojen i przemocy.
Bez okrucieństwa i chciwości.
Bez pragnienia rozlewu krwi
Bez zimnych skrupułów i matematycznych obliczeń
bez gwałtów i kaźni
bez mordów - podyktowanych wyższemu dobru
- obcej ideologii
Jakby śmierć nie miała żadnych związków z żywymi,
gdy kontrast gonił kontrast.
Dla świata pokojowego. Bez styku z wojną.
Bo wojna to poszukiwanie winnych,
wśród ofiar niewinnych.
Mimo to, nikt nie był gotowy ze światem rzeczywistym,
z okrutną i bezlitosną oczywistością,
która objawiła się im - sądnego dnia,
z całą surowością i bezwzględnością,
bo nic nie trwa wiecznie.
Mimo to, uczucie wetu za wet - wciąż jest żywe
jak ogień palący,
nie gasnący - nigdy
nie spalający się
wciąż jest jednak żywy, bo na nowo pokolenie się odnawia.
Na nowo kontrast się objawia wciąż ten sam kontrakt wojskowy.
poniedziałek, 5 lutego 2018
Witam serdecznie. Idę za ciosem i dlatego opublikuję dziś drugą część z mini tomiku pt:" Zatrzymać czas - słowa o zapomnianych", będzie on bardziej rozbudowany niż poprzedni wiersz, który był tylko wprowadzeniem do upamiętnienia ofiar polskiego holocaustu i rzezi polaków na terenach Małopolski Wschodniej itd.
I dlatego zatytułowałem ten wiersz jako " O bezimiennych", oddając im przy tym hołd i pamięć.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
ZATRZYMAĆ CZAS - SŁOWA O ZAPOMNIANYCH CZ.2."O BEZIMIENNYCH"
Bezimienni nastają
w swych mogiłach - milczących.
Bezimienni wciąż tam leżą
bez słów pamięci.
Jako tysiące bezimiennych twarzy
i ostatnich słowach w nich zawartych.
Dlatego też trzeba ich policzyć - bardzo dokładnie
I podać ich - liczbę dokładną.
Dla ludu wciąż żywego, w młodości i starości.
Na początku, jak w matematycznym zbiorze liczb - statystyce,
policzyli ich, jakby byli obcy i bezbronni,
utrudniając przy tym - cichą ucieczkę
Bezpieczną - dla najmłodszych, kobiet i starców - zniedołężniałych.
Po dokładnym policzeniu,
usuwano, oczyszczając i likwidując - małe wsie, domostwa, miasteczka i większe miasta - z ich populacji.
Rozdzielając przy tym całe rodziny z ich członków.
Bez trudu pozbawiano ich życia, pamięci i godności - do wyboru życia i śmierci,
Bezimienni, ach bezimienni - milczący świadkowie własnej zbrodni. Czym wyście zawinili swym oprawcom?
Czy tym, że mięliście inną krew, narodowość i klasę.
Czy może tym, że pragnęliście - wielokrotnie komuś pomóc.
Przesądzając swój los, ku przestrodze.
Słońce Was powiło - żywych,
rozkoszowaliście się tym stanem, tylko parę chwil.
By pod koniec jego panowania - leżeć martwi bez czucia jako ludzie.
Bez swych praw do godnej śmierci.
Oni jednak przybyli jak zwierzęta - ludożercy,
bez odruchów naturalnych, społecznych.
Zimni, martwi i nieczuli.
Pragnący zakosztować krwi, bólu i cierpienia.
Pragnący by nasycić swe krwiożercze zmysły i zapędy.
Pragnęli przekazać innym swą dominację.
By później zasłonić się prawami swej ideologii,
Mordowali bez skrupułów i bez skruchy
urządzając przy tym orgie i niszcząc związki między ludzkie,
Niegdyś ta ziemia dawała Wam życie i możliwość rozwoju,
lecz dziś była Waszą agonią, skąpaną we krwi - uświęcona dla najwyższej ofiary.
Dziś tylko trawa i lasy, łany zboża - oznakują Wasze ostatnie chwile.
Kwiaty i wiatr - wciąż niosę ostatnie Wasze bicie serca.
Przed wiecznym snem
przed wiecznym snem - pomordowanych...
Jako bezimiennym.
I dlatego zatytułowałem ten wiersz jako " O bezimiennych", oddając im przy tym hołd i pamięć.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
ZATRZYMAĆ CZAS - SŁOWA O ZAPOMNIANYCH CZ.2."O BEZIMIENNYCH"
Bezimienni nastają
w swych mogiłach - milczących.
Bezimienni wciąż tam leżą
bez słów pamięci.
Jako tysiące bezimiennych twarzy
i ostatnich słowach w nich zawartych.
Dlatego też trzeba ich policzyć - bardzo dokładnie
I podać ich - liczbę dokładną.
Dla ludu wciąż żywego, w młodości i starości.
Na początku, jak w matematycznym zbiorze liczb - statystyce,
policzyli ich, jakby byli obcy i bezbronni,
utrudniając przy tym - cichą ucieczkę
Bezpieczną - dla najmłodszych, kobiet i starców - zniedołężniałych.
Po dokładnym policzeniu,
usuwano, oczyszczając i likwidując - małe wsie, domostwa, miasteczka i większe miasta - z ich populacji.
Rozdzielając przy tym całe rodziny z ich członków.
Bez trudu pozbawiano ich życia, pamięci i godności - do wyboru życia i śmierci,
Bezimienni, ach bezimienni - milczący świadkowie własnej zbrodni. Czym wyście zawinili swym oprawcom?
Czy tym, że mięliście inną krew, narodowość i klasę.
Czy może tym, że pragnęliście - wielokrotnie komuś pomóc.
Przesądzając swój los, ku przestrodze.
Słońce Was powiło - żywych,
rozkoszowaliście się tym stanem, tylko parę chwil.
By pod koniec jego panowania - leżeć martwi bez czucia jako ludzie.
Bez swych praw do godnej śmierci.
Oni jednak przybyli jak zwierzęta - ludożercy,
bez odruchów naturalnych, społecznych.
Zimni, martwi i nieczuli.
Pragnący zakosztować krwi, bólu i cierpienia.
Pragnący by nasycić swe krwiożercze zmysły i zapędy.
Pragnęli przekazać innym swą dominację.
By później zasłonić się prawami swej ideologii,
Mordowali bez skrupułów i bez skruchy
urządzając przy tym orgie i niszcząc związki między ludzkie,
Niegdyś ta ziemia dawała Wam życie i możliwość rozwoju,
lecz dziś była Waszą agonią, skąpaną we krwi - uświęcona dla najwyższej ofiary.
Dziś tylko trawa i lasy, łany zboża - oznakują Wasze ostatnie chwile.
Kwiaty i wiatr - wciąż niosę ostatnie Wasze bicie serca.
Przed wiecznym snem
przed wiecznym snem - pomordowanych...
Jako bezimiennym.
sobota, 3 lutego 2018
Dziś przed Wami, moimi czytelnikami pojawi się pierwszy wiersz z mini tomiku pt. "Zatrzymać czas - słowa o zapomnianych", który będzie moim swoistym manifestem dotyczącym zapomnienia przez żywych.
Jestem pewien, że będzie najbardziej kontrowersyjny z moim wszystkich poprzednich wierszy jakie tutaj umieściłem.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
ZATRZYMAĆ CZAS - SŁOWA O ZAPOMNIANYCH CZ. 1. ZAPOMNIANI PRZEZ ŻYWYCH....
Miliony niewinnych ofiar.
Miliardy litrów wylanych łez cierpienia i bólu.
Setki miliardów litrów krwi zeschniętych z ran i znikomych szans na ratunek...
O tak, są to wezwania z zapomnianych mogił.
Są to obumarłe szczątki ofiar nieludzkiej przemocy i kaźni względem swoich sąsiadów i najbliższych.
Byli tylko widocznymi obrazami walki z okrutną rzeczywistością.
Za to ich ślady są głębokie, bo bardzo świeże mimo ciągłej walki - o ich zapomnienie o ich niewinności.
Zapewnienia o tym.
Nad ranem witali dzień w zwykłym go przeżywaniu, tak rodzinnym.
By dostać od losu największą z poniesionych kar. Swe życie.
Otrzymywali mordercze rany, jakby ktoś ich miał rozliczać z celu i sensu, do dalszej wędrówki żywota.
Uzyskali przy tym minus i własną stratę. Swoisty podział swoich rodzin.
Czy o to wołają miliony dawno zapomnianych ofiar?
O pamięć i sprawiedliwość, którą ich na zawsze pozbawiono w sposób morderczo i na chłodno rozliczając ich z win i zasług.
Za to ich kaci bez winy pozostawali, wciąż cieszyli się życiem, uzyskując honory i zaszczyty. Spełniając się przy tym własne ręce i honor.
Mieli z czasem swe pobudki i usprawiedliwienia swych niegodziwości.
Czas też tu swą rolę odegrał, by ich pamięć - stosownie obumarła i zniknęła.
Tak jest tym czasem niestety, że wszystko wraca i znika. Zanika i znów się objawia.
Po tysiąc kroć bardziej i intensywniej.
Zapomnienia klucz znów się rozjaśnia, cenę która przyszło im zapłacić. Ponownie płacą, by utracić i znów głośniej dając o sobie znać.
O tak. Kaci i sprawcy zmienili się miejscami, a mogiły wciąż wzywają choć o okruch sprawiedliwości i człowieczeństwa, by nikt nie mógł dłużej być,
ZAPOMNIANYM PRZEZ ŻYWYCH...
Jestem pewien, że będzie najbardziej kontrowersyjny z moim wszystkich poprzednich wierszy jakie tutaj umieściłem.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213
ZATRZYMAĆ CZAS - SŁOWA O ZAPOMNIANYCH CZ. 1. ZAPOMNIANI PRZEZ ŻYWYCH....
Miliony niewinnych ofiar.
Miliardy litrów wylanych łez cierpienia i bólu.
Setki miliardów litrów krwi zeschniętych z ran i znikomych szans na ratunek...
O tak, są to wezwania z zapomnianych mogił.
Są to obumarłe szczątki ofiar nieludzkiej przemocy i kaźni względem swoich sąsiadów i najbliższych.
Byli tylko widocznymi obrazami walki z okrutną rzeczywistością.
Za to ich ślady są głębokie, bo bardzo świeże mimo ciągłej walki - o ich zapomnienie o ich niewinności.
Zapewnienia o tym.
Nad ranem witali dzień w zwykłym go przeżywaniu, tak rodzinnym.
By dostać od losu największą z poniesionych kar. Swe życie.
Otrzymywali mordercze rany, jakby ktoś ich miał rozliczać z celu i sensu, do dalszej wędrówki żywota.
Uzyskali przy tym minus i własną stratę. Swoisty podział swoich rodzin.
Czy o to wołają miliony dawno zapomnianych ofiar?
O pamięć i sprawiedliwość, którą ich na zawsze pozbawiono w sposób morderczo i na chłodno rozliczając ich z win i zasług.
Za to ich kaci bez winy pozostawali, wciąż cieszyli się życiem, uzyskując honory i zaszczyty. Spełniając się przy tym własne ręce i honor.
Mieli z czasem swe pobudki i usprawiedliwienia swych niegodziwości.
Czas też tu swą rolę odegrał, by ich pamięć - stosownie obumarła i zniknęła.
Tak jest tym czasem niestety, że wszystko wraca i znika. Zanika i znów się objawia.
Po tysiąc kroć bardziej i intensywniej.
Zapomnienia klucz znów się rozjaśnia, cenę która przyszło im zapłacić. Ponownie płacą, by utracić i znów głośniej dając o sobie znać.
O tak. Kaci i sprawcy zmienili się miejscami, a mogiły wciąż wzywają choć o okruch sprawiedliwości i człowieczeństwa, by nikt nie mógł dłużej być,
ZAPOMNIANYM PRZEZ ŻYWYCH...
czwartek, 1 lutego 2018
OSTATNI....
Ostatni blask księżyca,
w osamotnionym kępie trawy rosie
Ostatni błysk słońca,
w ostatecznym rozrachunku popołudnia
Ostatni blask świecy,
dogasa, w osamotnionym bezdechu jeszcze żywego
nieboszczyka....
Ostatnia to chwila
przed snem,
Ostatnia jest to chwila
przed nagłą pobudką - do świata żywych,
Tak jest to ostatnia chwila,
przed mrzonką nowego dnia,...
Osamotniona rosa
osamotniona kropla deszczu
i w końcu osamotniona kropla łzy
kapie i wciąż kapie - tak do bólu osamotniona,
ale czy jest ona tak serio ostatnia?
Ostatni blask księżyca,
w osamotnionym kępie trawy rosie
Ostatni błysk słońca,
w ostatecznym rozrachunku popołudnia
Ostatni blask świecy,
dogasa, w osamotnionym bezdechu jeszcze żywego
nieboszczyka....
Ostatnia to chwila
przed snem,
Ostatnia jest to chwila
przed nagłą pobudką - do świata żywych,
Tak jest to ostatnia chwila,
przed mrzonką nowego dnia,...
Osamotniona rosa
osamotniona kropla deszczu
i w końcu osamotniona kropla łzy
kapie i wciąż kapie - tak do bólu osamotniona,
ale czy jest ona tak serio ostatnia?
niedziela, 21 stycznia 2018
Dziś mam zamiar wydać drugą część Czterech Porach Roku - zima.
Życzę dobrego czytania.
Shadows213
CZTERY PORY ROKU - CZ. II. "ZIMA"
Zimo,
Co nadchodzisz - niechybnie.
Zimo,
Co otulasz mnie - białym całunem.
Zimo,
Co sprowadzasz - zimny powiew - mrozu,
Zimo, zimo.
Ach pięknie snujesz - powolne kroki swe.
Zimo, zimo.
Ach jakże powoli i ostrożnie - mam stąpać
po zimnym i zmarzniętym - podłożu...
Zimo, zimo.
Piękną porą jesteś. za
zesłanie białych płatków.
Piękną porą jesteś, za
mróz w nieodkrytych miejscach, nieosłoniętych.
Ach zimo, zimo.
Czasem o zmroku - przynosisz magię poprzez mgły i zaśnieżenie.
Jakże jest bajkowo, tak nieporównywalnie.
Aż serce zapiera wdech.
Mimo to wciąż - przychodzisz zawsze - niespodziewanie. Tak jak tylko potrafisz.
Życzę dobrego czytania.
Shadows213
CZTERY PORY ROKU - CZ. II. "ZIMA"
Zimo,
Co nadchodzisz - niechybnie.
Zimo,
Co otulasz mnie - białym całunem.
Zimo,
Co sprowadzasz - zimny powiew - mrozu,
Zimo, zimo.
Ach pięknie snujesz - powolne kroki swe.
Zimo, zimo.
Ach jakże powoli i ostrożnie - mam stąpać
po zimnym i zmarzniętym - podłożu...
Zimo, zimo.
Piękną porą jesteś. za
zesłanie białych płatków.
Piękną porą jesteś, za
mróz w nieodkrytych miejscach, nieosłoniętych.
Ach zimo, zimo.
Czasem o zmroku - przynosisz magię poprzez mgły i zaśnieżenie.
Jakże jest bajkowo, tak nieporównywalnie.
Aż serce zapiera wdech.
Mimo to wciąż - przychodzisz zawsze - niespodziewanie. Tak jak tylko potrafisz.
środa, 10 stycznia 2018
BYĆ JAK....
Być jak pyłek na wietrze.
Co unosi się pod wiatr - z miejsca na miejsce.
Być jak nadzieja w wietrzny dzień - z dnia na dzień.
Być jak wiara - nie gasnąca, nie spalająca się.
Być jak słoneczna bryza
co kładzie się - na powierzchni jeziora
co połyskuje w grani skał.
Być jak miłość - nie kończąca.
Będąc jak pojedynczy listek, tak wolny
w pełni niezależny.
Być jak pyłek na wietrze.
Co unosi się pod wiatr - z miejsca na miejsce.
Być jak nadzieja w wietrzny dzień - z dnia na dzień.
Być jak wiara - nie gasnąca, nie spalająca się.
Być jak słoneczna bryza
co kładzie się - na powierzchni jeziora
co połyskuje w grani skał.
Być jak miłość - nie kończąca.
Będąc jak pojedynczy listek, tak wolny
w pełni niezależny.
niedziela, 7 stycznia 2018
....
Słońce wysoko wniesione,
słońce pełne blasku
Tańcuje wesoło z księżycem
obdarzoną zgrają swych gwiazd.
Wesoło wznoszonych,
ku niebu
ku warunkom atmosferycznym
różnorakim.
Nieboskłonie
raz za razem
wznosi się
przed oczami - moimi.
Tak wysoko
tak niepojętnie
nie dotknę ich swoimi dłońmi
nie ogarnę ich swoimi oczyma.
Wszystko ulega przemianom
wszystko ulega zmianom
słońce zamienia się z księżycem
a deszcz zmienia się w śnieg....
Gdy tylko przyjdzie ich czas
na swoje - chwilowe panowanie
tak cyklicznie
jak równowaga - pomiędzy dwoma połówkami.
Jednej, jedynej całości....
Słońce wysoko wniesione,
słońce pełne blasku
Tańcuje wesoło z księżycem
obdarzoną zgrają swych gwiazd.
Wesoło wznoszonych,
ku niebu
ku warunkom atmosferycznym
różnorakim.
Nieboskłonie
raz za razem
wznosi się
przed oczami - moimi.
Tak wysoko
tak niepojętnie
nie dotknę ich swoimi dłońmi
nie ogarnę ich swoimi oczyma.
Wszystko ulega przemianom
wszystko ulega zmianom
słońce zamienia się z księżycem
a deszcz zmienia się w śnieg....
Gdy tylko przyjdzie ich czas
na swoje - chwilowe panowanie
tak cyklicznie
jak równowaga - pomiędzy dwoma połówkami.
Jednej, jedynej całości....
środa, 3 stycznia 2018
NIE WIEM....
Nie wiem, kim jestem.
Nie wiem.
Może jestem Polakiem
A może europejczykiem.
Nie mam pojęcia, kim jestem
Jestem wolny
Jestem niewolnikiem
Czy może pomiędzy?
Nie wiem tego.
Czy jestem czysty?
Czy brudny?
Czy może pomiędzy?
Nie mam pojęcia.
Czy jestem bogaty?
Czy jestem biedny?
A może - pomiędzy?
Jedno wiem, że nic nie wiem....
Bo życie jest takie skomplikowane. Eh.
Nie wiem, kim jestem.
Nie wiem.
Może jestem Polakiem
A może europejczykiem.
Nie mam pojęcia, kim jestem
Jestem wolny
Jestem niewolnikiem
Czy może pomiędzy?
Nie wiem tego.
Czy jestem czysty?
Czy brudny?
Czy może pomiędzy?
Nie mam pojęcia.
Czy jestem bogaty?
Czy jestem biedny?
A może - pomiędzy?
Jedno wiem, że nic nie wiem....
Bo życie jest takie skomplikowane. Eh.
Subskrybuj:
Posty (Atom)