HTML

poniedziałek, 27 listopada 2017

WYSOKIE LOTY....

Wysoko jak z urwiska
wznoszą się - moje marzenia
moje tęsknoty
moje wrażenia
moje chęci i błagania.

Wysoko wznoszę się jak
orzeł biały nad dolinami
wyżynami i górami
nad Polską - całą
bogatą w ludzi,
bogactwo pamięci, wzorców
w sztuce i kulturze.

Wysoko lecę
gdzie moje serce pragnie
gdzie mój umysł podąża
gdzie nie ma końca
od rozdziału do rozdziału
od początku aż do końca
- w księgach opasłych - pożółkłych i przeżółkniętych
Dawnych
Dawno utraconych
dawno pozostawionych samemu sobie - dawno zapomnianych.

Wysokie wznoszą się
moje myśli
mój umysł
moje serce
moje uczucia
moje lęki.

Hen wysoko, aż po granice cielesne
aż po granice żywotne.

Tak wysoko wnoszę - tabliczkę swą
dla pamięci i zapamiętania....

poniedziałek, 20 listopada 2017

STAN UMYSŁU....

Czym ów ten stan?
Jak ucieczką
ku przedmiotom - całkiem zbędnym.

Ku skutkom całkowicie - nieodwracalnym
niezmiennym

To brak rozumu
ku brakom aspiracyjnym
ku umysłowi - niczego
niepojętnym

Stan umysłu - rozwiązuje i zapewnia
całkowicie nowe problemy
niejasne i nieprawdziwe.

Jestem - byłem i będę
oddzielony od świata - stanu
gloryfikujący zepsucie i degradację
hipokryzję i znużenie

Bezpodstawną przyjemność i rozkosz - nieograniczoną w prawdzie.

wtorek, 14 listopada 2017

Witam,
W końcu nadszedł ten czas. Dobiłem już do drugiej rocznicy mojego bloga. 
Czas był dla mnie niezwykle owocny. Przechodziłem z miejsca na miejsce. Ulegało zmianie moje natchnienie. To rzeczywiście było bogactwo. Znowu jestem w punkcie rozpoczęcia. Jak co roku.
Dziś wiersz będzie o czymś zupełnie innym. O pewnym systemie, który wciąż tli się jakby w oddali. Jego ostatni oddech. Jego ostatnie westchnięcie.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213

.....

Kim jesteś systemie?
Jak wezbraną rzeką
niespokojną
wybitą z brzegów.

Czym jesteś systemie?
Jak otoczką bez odpowiedzi.
Jak brakiem odpowiedzialności
za swoje błędy.

Jak rzeczywistością, która strzela
w procesach pokazowych
do ofiar - niewinnych.

A może ukrytą świadomością,
co sama sobie wybiera katów, sędziów i ofiary.

Rozstrzelani są podwójnie
raz ze swej cielesności
a później ze swej pamięci.

Pamięci swych najbliższych.

Lękasz się Ich przewrotu, własnej sprawiedliwości
Odwrotu ku swym ofiarom, którzy skarzą cię w zapomnienie.

Tak jak ty - skazywałeś nieopatrznie.
Bez śladów, bez świadków - tylko z prostą mogiłą i kamieniem opisanym
najważniejszych dat swych ofiar.

Twe słońce już przeminie. Ta pamięć zniknie. Ta skaza rozpłynie się w powietrzu. Bez własnych spadkobierców....