HTML

środa, 16 maja 2018

....

Nad strumieniem,
przysiadła ona,
pochylona
zmartwiona
w wdowie szaty
odziana.

Siwe włosy wplątane
do ciemnej zasłony żałoby
spod jej oczu wypływają
gorzkie łzy, braku szansy, zmęczenia
tęsknoty i niepowetowanej straty.

Moczy więc swe stopy
spoglądając przed siebie
tak bezwładnie
tak bez życia
tak bez celu.

Kobiecy cichy szept
przeplata się z żałosnym lamentem,
po głębokiej stracie.  Po dawnym życiu.

Jakże pragnie tego powrotu 
do dawnego życia,
lepszych wspomnień.
Lepszych czasów,
lepszego jutra. 

Kiedy to wszystko straciła,
kiedy to wszystko przeminęło.
Czy jest to do odzyska?

Oddech,
wdech i wydech,
chwilowy spokój - czym jest ta rzeczywistość?
Czy może słomianym zapałem?

Wnet,
pogoda też tego pragnie,
dołączyć się - przeżywając tą samą boleść, tą stratę,
z nieba zaczynają spadać pierwsze krople deszczu.
Wiatr jakby ją - tulił do siebie, koi jej ból. Głaszcząc i rozwiewając jej szatę.


środa, 9 maja 2018

Witam,
Oto stoi przed Wami wszystkimi kolejna część moich wierszy "Obrazów Symbolicznych cz.IX. "Nauka poprzez symbole." To jest zdecydowanie moja ostatnia część tego tomiku. - Jak na tą chwilę.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213

 OBRAZY SYMBOLICZNE CZ.IX. "NAUKA POPRZEZ SYMBOLE".

Tymczasem nad targiem,
zlatują się kruki, wrony, sępy
i inne ptactwo padlinożerne.
Pożywiają się końcówkami spod
najlepszych - najgorszych strzęp pozostałej
z padliny.

Jedzenia, napoju i pozostałych rzeczy nieograniczonych
- kwot.
Żerują, wydziobują sobie z dzioba wzajemnie,
walcząc o ochłapy spod stołu swoich Panów nad Pany.
Ci zaś spoglądają na nich spod oka,
z naganą, pogardą i cynicznym uśmiechem.
Szyderczo podśmiewając się z ich małego życia.

Przekupując wszystkich funduszami,
kasą za zapomogi,
przysłówkami bez pokrycia,
Obietnicami wyborczymi.
Są przy tym głusi na ich potrzeby, żądania i starania.
Ignorują skrzeki maluczkich,
skazując ich na stopniową agonię w męczarni.

Za to sprawiedliwe prawo Panów
jest ślepe i nieczułe,
oderwane od rzeczywistości i potrzebujących.

Za to dla hien, które uciążliwie szczekają,
szczerząc przy tym swe kły,
pragną coraz to więcej i więcej.... Ich apetyt nie ma końca. Ich pragnienie krwi też.
Są zwolnione z kagańca, podgryzając wszystko co znajdą.
Zasłaniają się przy tym cudzymi zasługami, cudzą dobrocią, cudzym życiem, cudzym zrozumieniem.
Cudzym zamiarem, bo ogłaszają solidarność bez winy.

Za to Prawo, Panów dyktuje,
sprzedawanie i ignorancję wolności,
powieląc kłamstwo i fałsz.
Ponad linią prawdy i solidarności,
bo życie stało się dla nich od samego początku,
jednostką zapotrzebowania na nowych niewolników,
opłaconych, zmanipulowanych.
Podatnych na rzeź niewiniątek.

Bo hieny są ważniejsze od pospolitych zwierząt,
bo życie stało się podyktowane ogólnym procederem
bez ułomności i strat.
Bo życie stało się źródłem dochodów i zapłat,
na starość, by płacić podatki i inne akcyzy, limity i podstawy prawne.
Bo prawo zostało spisane dla organizacji, kooperacji i inne czynniki zniewolenia.

Bo małe pisklęta przestały być dobrem dla rodziców - ptaków,
stały się dobrem luksusowym dla ogółu - nie będącymi ptakami,
by stwarzać i montować, testować i produkować,
coraz to nowe zachowania - przesuwać niegdyś ustalone granice norm i obyczajów.
Bo dorosłym nieustannie próbuje się terminować, że nie mogą już dużej kierować losem swoich pociech.


niedziela, 6 maja 2018

SPOKÓJ W PARKU.

Gdzieś w oddali słyszę,
szum spadającej kropli
- to strumień w wodospadzie,
mała rzeka.

Gdzieś w oddali słyszę,
śpiew ptaków
- to jest ich śpiewna konwersacja,
rozmowa pomiędzy nimi.

Gdzieś w oddali widzę,
kępy trawy
- porastającej wokoło mnie,
polne kwiaty, stokrotki, mlecze, itd.

To wszystko jest wokół mnie.
A ja, wciąż zamieszczam to,
jak malarz na płótnie,
przelewając na papier - moje uczucia, kontrasty i spokój. Tą przyjemność spokoju.



WIERSZ ABSTRAKCYJNY.

Hen coraz to wyżej i wyżej,
sięgam nieba i gwiazd,
Zdobywam góry,
skalne szczyty i wniesienia,
polne dróżki.

Czego pragnę?
Coraz to szybciej się przemieszczać
i pokonywać coraz to nowe przeciwności losu
i znosić trwogę w sercu.
Ciemniej, coraz ciemniej
- zgasła wszelka iskierka nadziei?

Słońce znów zejdzie,
kolejny dzień przeminie.
Och gdzie, gdzie sięgają moje oczy?
Dosięgam nimi coraz to wyższego pułapu,
ale nie widzę wszystko.

Kieruję moje uczucia,
co nie więdną jak kwiat,
są wiecznie żywe,
są wiecznie stałe,
choć nie skalane.

Są jak siła, która wszystko złącza,
Jest tylko jedna siła co łączy bardziej - czas.
Czy patrzę horyzontalnie?
Czy patrzę rzeczowo?
Na te odpowiedzi, wciąż brak.

Donikąd, znikąd
ratunku i pomocy - nie płaczę,
bo łzy już dawno wyschły,
tylko oczy są zmęczone,
zmęczone, ale żywe.

Aż po ich kres, kres wędrówki.

piątek, 4 maja 2018

ORZEŁ BIAŁY.

Nad nieboskłonem wznosi się ptak.
Tak potężny,
pełen majestatu,
wielki o białym zabarwieniu.
Dumnie spogląda na swoje obrazy - znajome.
Z opiekuńczą troskliwością
zajmuje się własnym potomstwem.

Wielki orzeł - niezależny,
bez trwogi i obaw - unosi się,
nad wzgórzem - ku słońcu.
Pełen sił witalnych - niepokonany.
Walecznie rozwiewa swoje skrzydła.
Stając się symbolem walki o własną wolność
i niezależność,
o życie bez trwogi,
codziennych trudów zmagań z niebezpieczeństwem.
Stał się też symbolem powagi, dumy i prostoty.

W opiekuńczych skrzydłach,
daje troskę i opiekę własnemu potomstwu.
W ostrych szponach,
atakuje i zabija niebezpieczeństwo
chwyta - pożywienie dla maleństw.
W sokolim spojrzeniu,
obserwuje i wypatruje
niebezpieczeństw swojej pieczy - własnego terytorium.

Dlatego stał się symbolem dla dumnych, walecznych Polan i Polaków,
którzy to uhonorowali i ukoronowali go,
czyniąc zeń godło i flagę narodową,
z jego orlich skrzydeł - BIEL
i CZERWIEŃ - symbol waleczności i krwi, symbol ran i blizn.
On znów będzie się wznosić, okraszając swoją siłę i życie - jako ptak wolności i walki.

czwartek, 3 maja 2018

STRUMIEŃ.

Strumieniu,
cienka rzeko.
Co płyniesz
swoim rytmem
swoim tonem
swoim przypływem
swoim blaskiem.
Pluskasz o skały
graniczące i wychodzące - z pod ciebie
O kolana moczące
O kostki nużące - uspokajasz i usypiasz.

Płyniesz płytko,
życie nowe dajesz
wokół swego nurtu.
Płyniesz, szumisz
do taktu z wiatrem,
z taktem o krople,
o morską pianę.

Takim stanem jesteś,
takim strumieniem - zostałeś.
Cichym, głośnym strumieniem
z głośnym kontrastem,
wodną tonią.



Dziś będzie wiersz dość specyficzny, ale bardzo ważny. Pod wieloma względami, gdyż będzie o wyrokach na życie zwykłych ludzi, którzy ginęli za to co wierzyli. Będąc przy tym wrogami politycznymi i społecznymi.
Z wyrazami szacunku,
Shadows213

....

Dziś wyrok ten zapadł,
dla wroga, co żył - dawnym życiem,
dla wroga, co żył i walczył o swoje życie.
O to co wierzył.

Dziś ten wyrok zapadnie,
bo został spisany, na świstkach papieru,
bo był niczym, jak pełzającym owadem - pluskwą.
Pasożytem do likwidacji.
dla ich ustroju,
dla ich systemu,
dla ich nowej wolności.

Dziś ten wyrok zostanie ogłoszony,
w sprzedajnym sądzie,
w majestacie prawa,
po wykonaniu w kaźni - przesłuchań,
fałszywych wniosków i tysięcy podpisów,
Hektolitry wylanej krwi,
Hektolitry cierpienia i bólu.

Wyrok ten już został wykonany,
strzałem sowieckim,
bez honoru i bez czci,
bez pamięci, bo likwidując go z kart żywych,
ze statystyki ludzi co walczyli, na swoim własnym froncie.

Bo oskarżony, nie wierzył w tą wolność,
wyzwolenie z okowy,
nie sprzedawał się, nie dobijał targu - nie zdradzał.
- Za trzydzieści srebrników.
Swoich towarzyszy niedoli.

A przecież ten system wiedział,
że z każdym kolejnym wyrokiem,
ich prawo i działalność,
to gra oszustów i łgarzy,
bo ten wyrok zapadł - bez obrońcy i bez apelacji,
bez skargi.

Tyle, że pozostawili po sobie krew oblaną i skąpaną
w brodzie tajemnic.
W zwyczajnych piwnicach i suterenach,
w zwyczajnych grobach i wykopanych mogiłach bezimiennych.




środa, 2 maja 2018

Tym razem będzie to wiersz filozoficzny i tak rzadki w moich postach.
I dlatego postanowiłem go wydać na moim blogu.
Jako mój punkt odniesienia (moja wyprawa po lesie - 28.04.2018).
Z wyrazami szacunku,
Shadows213

....

Widzę, więc jestem,
Widzę, więc sądzę...
Widzę, więc sądzę, że żyję.

Rozglądam się i widzę.
Tą nieograniczoną, niepohamowaną zieleń.
Tą urokliwą, która przybliża mnie do wolności, spokoju, do mojej duszy.
Do spokoju mojego umysłu - wiecznie rozbieganego. Za czymś?
Do spokoju mojego serca - wiecznie rozdartego. Za coś? Co jest dla niego dobre i złe.


Przelewam, więc swe myśli, swe troski i zmartwienia - do pustego miejsca, do mojego zeszytu. Zapełniając go tym wszystkim.
Gdzie wciąż wpisuję i uspokajam się od wewnątrz - na zewnątrz.

Na zewnątrz, las i liście wciąż szeleszczą
Wiatr - szumi i ożywia, te martwe konary drzew, by dać im te pięć minut.
Ten ważki moment, ten wielce istotny moment, chwilę pełną medytacji.

A ja tu medytuję.
Oddalam się,
Otulam się tym spokojem.
Tą chwilą - zaklętą, zatrzymaną w tym boskim planie.
Żyję tym. Wdycham i wydycham - napawam się w tym momencie.
Doskonałą, boską aparycją, boskim istnieniem,
w każdym nawet tym najmniejszym - istnieniu.
W każdym nawet tym najmniejszym - oddechu, tchnieniu.
W pełnym cudzie - wciąż ożywania - kreślę te słowa podziękowania.
Za to i wszystko inne.
Za ten mój spokój.
Za ten mój zastój.
Za ten chwilowy spokój i tą małą tęsknotę za rzeczywistością.
Za tą bieganinę dnia - dziś i jutro.
Za to słońce i śpiew ptaków - bogaty,
Za błękit nieba - nieskalany.
Za wszystkie trudy i potknięcia - dziękuję Ci...





Witam serdecznie moich czytelników mojego bloga,
dziś pragnę udostępnić kontynuację poprzedniego postu, który będzie się zwał. ZWYCIĘSKI SEN.
Będzie na temat środków i celów osiągania tego pomyślnego stanu.
Nie przedłużając dłużej,
Shadows213

ZWYCIĘSKI SEN.

Zwycięski on - za dnia i nocą,
o wschodzie i zachodzie słońca,
o przejmującej porze,
o każdej z pór.

Tak jak strumień
płynie swoim biegiem,
raz spokojnie - sennym,
a raz rwącym - nieubłaganym.

Tak jak zwycięski chód,
przybliża mnie i oddala
od celu mojej drogi
wybranej.

Nie ma też osądu względem,
wiecznie nienażartego krwi - zwycięzcy,
który wszystko morduje i niszczy.
Utwierdzając wszystko na skale,
utrwalając swe przekonania w oczach własnych popleczników i stronników.

Snem zwycięzców,
wznoszą wszelkie znamiona
nie tylko na ciele, ale i na duszy.
Pokonanych i wielkich wygranych
Co czas, rozliczy po równo,
bo tylko on - pokazuje ich miejsce w szeregu.

W wybitych medalach, monetach, stemplach,
nagrobkach i w pamięci potomnych w formie pisemnej.
Tym wszystkim jest czas - ZWYCIĘSKI SEN.