MARTWICA....
Ach ta martwica - gwałtowna,
taka próżna,
taka różna,
taka odmienna, niestała.
Ach ta martwica - utrwalona,
w prawie - niespójnym,
nierealnym
tak archaicznym - tak zeszłym.
Ach ta martwica
Co woła o pomstę do nieba,
co ma zapotrzebowanie
ma utrwalenie - umocnienie znikąd.
Ach ta martwica,
gnuśna i pokraczna,
próżnie gadatliwa.
Próżnie nużąca.
Ach ta martwica,
co utrwalasz swoje prawa,
na kawałku martwego papieru - odrzuconego
i pozbawionego wigoru - spełnienia.
Ach ta martwica,
Spisujesz i marzysz o wielkiej potędze,
co znika jak dym nad świeczką,
co rozpływa się, jak szara rzeczywistość - dotknięcie magicznego styku - tego marzenia i nadziei....
Ach te niespełnione marzenia i sny o byciu czymś wielkim.
Jak być twórcą i posiadać wiarę w swoją przyszłość,
acylowaną w granicach pamięci,
Twórczą i nieodkrytą.
Nieprzejednaną, skrytą w pieczęciach zmurszałych kawałkach marmuru i skały.
Odznaczonych przez setki, tysiące dłoni i nóg, które wcześniej się wznosiły i unosiły się coraz to wyżej i wyżej....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz