HTML

poniedziałek, 5 lutego 2018

Witam serdecznie. Idę za ciosem i dlatego opublikuję dziś drugą część z mini tomiku pt:" Zatrzymać czas - słowa o zapomnianych", będzie on bardziej rozbudowany niż poprzedni wiersz, który był tylko wprowadzeniem do upamiętnienia ofiar polskiego holocaustu i rzezi polaków na terenach Małopolski Wschodniej itd.
I dlatego zatytułowałem ten wiersz jako " O bezimiennych", oddając im przy tym hołd i pamięć. 
Z wyrazami szacunku,
Shadows213

ZATRZYMAĆ CZAS - SŁOWA O ZAPOMNIANYCH CZ.2."O BEZIMIENNYCH"

Bezimienni nastają
w swych mogiłach - milczących.
Bezimienni wciąż tam leżą
bez słów pamięci.
Jako tysiące bezimiennych twarzy
i ostatnich słowach w nich zawartych.
Dlatego też trzeba ich policzyć - bardzo dokładnie
I podać ich - liczbę dokładną.

Dla ludu wciąż żywego, w młodości i starości.

Na początku, jak w matematycznym zbiorze liczb - statystyce,
policzyli ich, jakby byli obcy i bezbronni,
utrudniając przy tym - cichą ucieczkę
Bezpieczną - dla najmłodszych, kobiet i starców - zniedołężniałych.

Po dokładnym policzeniu,
usuwano, oczyszczając i likwidując - małe wsie, domostwa, miasteczka i większe miasta - z ich populacji.
Rozdzielając przy tym całe rodziny z ich członków.
Bez trudu pozbawiano ich życia, pamięci i godności - do wyboru życia i śmierci,

Bezimienni, ach bezimienni - milczący świadkowie własnej zbrodni. Czym wyście zawinili swym oprawcom?
Czy tym, że mięliście inną krew, narodowość i klasę.
Czy może tym, że pragnęliście - wielokrotnie komuś pomóc.
Przesądzając swój los, ku przestrodze.

Słońce Was powiło - żywych,
rozkoszowaliście się tym stanem, tylko parę chwil.
By pod koniec jego panowania - leżeć martwi bez czucia jako ludzie.
Bez swych praw do godnej śmierci.

Oni jednak przybyli jak zwierzęta - ludożercy,
bez odruchów naturalnych, społecznych.
Zimni, martwi i nieczuli.
Pragnący zakosztować krwi, bólu i cierpienia.
Pragnący by nasycić swe krwiożercze zmysły i zapędy.
Pragnęli przekazać innym swą dominację.
By później zasłonić się prawami swej ideologii,
Mordowali bez skrupułów i bez skruchy
urządzając przy tym orgie i niszcząc związki między ludzkie,

Niegdyś ta ziemia dawała Wam życie i możliwość rozwoju,
lecz dziś była Waszą agonią, skąpaną we krwi - uświęcona dla najwyższej ofiary.
Dziś tylko trawa i lasy, łany zboża - oznakują Wasze ostatnie chwile.
Kwiaty i wiatr - wciąż niosę ostatnie Wasze bicie serca.
Przed wiecznym snem
przed wiecznym snem - pomordowanych...
Jako bezimiennym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz