HTML

środa, 11 listopada 2015

 CHWILE ZADUMY...

Śniłem o starym mieście, co rzuca swe włości.
Piękne zabytki, krużganki, uliczki.
Chwila je otula przed historią.
Kiedyś żyli tu ludzie, lecz dziś swe władanie biorą,
Roślinność i zwierzęta.

Żyję tylko ten jeden raz,
smutkiem i radością
- co wesoło iskrzy swą różnorodnością.
Jestem, czy byłem?
- światełkiem w tunelu,
by za rogiem znów zabłysnąć.

Gdzie mrok, a gdzie świt
rozbłyska swe kształty?
Któż wie,
gdzie rozpoczyna się
i kończy ich królowanie.
Jedynie sen, oznajmia kto jest kim.

Samotny człowiek wędruje,
przez lądy i morza żywota.
Któż wie,
gdzie go może spotkać,
Los daleki hen.

Życiem rządzą chwile radości,
smutki i zadumy.
Co łączą w końcu ludzi.
W jeden organizm.
- Żywy.
By w innej chwili zmienić ich,
w coś martwego.

Potęga miłości.
Cóż człowiek pocznie bez niej.
Będąc jak,
-zszarzały liść opadający
gdzieś jesienią,
O zmroku.
To najtrudniejszy wybór,
By być z kimś, niezależnie od jego wad.

Rozszalały wiatr,
co rozsyła swe panowanie.
Tam W górach i nad morzem.
Gdzie tylko może pojąć
ów człowiek.

Ni ostatnia to chwila,
co wesoło tańczy przed oczyma,
co łagodnie oświetla swoim uśmiechem.
Takie jest po prostu,
moje powołanie do istnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz