....
Nad strumieniem,
przysiadła ona,
pochylona
zmartwiona
w wdowie szaty
odziana.
Siwe włosy wplątane
do ciemnej zasłony żałoby
spod jej oczu wypływają
gorzkie łzy, braku szansy, zmęczenia
tęsknoty i niepowetowanej straty.
Moczy więc swe stopy
spoglądając przed siebie
tak bezwładnie
tak bez życia
tak bez celu.
Kobiecy cichy szept
przeplata się z żałosnym lamentem,
po głębokiej stracie. Po dawnym życiu.
Jakże pragnie tego powrotu
do dawnego życia,
lepszych wspomnień.
Lepszych czasów,
lepszego jutra.
Kiedy to wszystko straciła,
kiedy to wszystko przeminęło.
Czy jest to do odzyska?
Oddech,
wdech i wydech,
chwilowy spokój - czym jest ta rzeczywistość?
Czy może słomianym zapałem?
Wnet,
pogoda też tego pragnie,
dołączyć się - przeżywając tą samą boleść, tą stratę,
z nieba zaczynają spadać pierwsze krople deszczu.
Wiatr jakby ją - tulił do siebie, koi jej ból. Głaszcząc i rozwiewając jej szatę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz