HTML

środa, 2 maja 2018

Tym razem będzie to wiersz filozoficzny i tak rzadki w moich postach.
I dlatego postanowiłem go wydać na moim blogu.
Jako mój punkt odniesienia (moja wyprawa po lesie - 28.04.2018).
Z wyrazami szacunku,
Shadows213

....

Widzę, więc jestem,
Widzę, więc sądzę...
Widzę, więc sądzę, że żyję.

Rozglądam się i widzę.
Tą nieograniczoną, niepohamowaną zieleń.
Tą urokliwą, która przybliża mnie do wolności, spokoju, do mojej duszy.
Do spokoju mojego umysłu - wiecznie rozbieganego. Za czymś?
Do spokoju mojego serca - wiecznie rozdartego. Za coś? Co jest dla niego dobre i złe.


Przelewam, więc swe myśli, swe troski i zmartwienia - do pustego miejsca, do mojego zeszytu. Zapełniając go tym wszystkim.
Gdzie wciąż wpisuję i uspokajam się od wewnątrz - na zewnątrz.

Na zewnątrz, las i liście wciąż szeleszczą
Wiatr - szumi i ożywia, te martwe konary drzew, by dać im te pięć minut.
Ten ważki moment, ten wielce istotny moment, chwilę pełną medytacji.

A ja tu medytuję.
Oddalam się,
Otulam się tym spokojem.
Tą chwilą - zaklętą, zatrzymaną w tym boskim planie.
Żyję tym. Wdycham i wydycham - napawam się w tym momencie.
Doskonałą, boską aparycją, boskim istnieniem,
w każdym nawet tym najmniejszym - istnieniu.
W każdym nawet tym najmniejszym - oddechu, tchnieniu.
W pełnym cudzie - wciąż ożywania - kreślę te słowa podziękowania.
Za to i wszystko inne.
Za ten mój spokój.
Za ten mój zastój.
Za ten chwilowy spokój i tą małą tęsknotę za rzeczywistością.
Za tą bieganinę dnia - dziś i jutro.
Za to słońce i śpiew ptaków - bogaty,
Za błękit nieba - nieskalany.
Za wszystkie trudy i potknięcia - dziękuję Ci...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz